wtorek, 7 października 2014

Nowy blog :)

Założyłam bloga, niestety nie ma nic wspólnego z Tajemnicami Domu Anubisa, jednak każdego fana fantastyki zapraszam :)

http://deadhoperashelstory.blogspot.com/

/Rebekah

czwartek, 11 września 2014

Koniec rozmyślań

Nie usunę bloga, ale nie będę pisać!
Wszyscy mają rację, może kiedyś zechce wrócić ? Dlatego na chwilę obecną się z wami żegnam, ale zapraszam was na mojego nowego i myślę, że ciekawego bloga każdego fana fantastyki.

http://deadhoperashelstory.blogspot.com/

                                                                    /Rebekah Mikaelson

poniedziałek, 1 września 2014

Rozważania ...

Tak jak głosi tytuł, długo, bo przez aż dwa miesiące myślałam i doszłam do pewnego wniosku ...

USUWAM TEGO BLOGA

Przyczyna jest prosta. Nie mam już chęci tutaj pisać, troszeczkę znudziłam mnie ta historia, ale mam napisane w zeszycie 60 rozdziałów, ale nie mam chęci tego ciągnąć ...
Przepraszam, chociaż nie wiem, czy ktokolwiek to czytał, kiedy mnie nie było tak długo. 
Za tydzień może dwa usunę tego bloga, wole to przemyśleć jeszcze chwilę. 
Dziękuję za wszystkie komentarze, za te dziesięć tysięcy wyświetleń, za ten wspaniały rok i trzy miesiące czytania moich wypocin.
Dzięki wam byłam tak długo <3 


Po raz (przed)ostatni 
 /Rebecka Mikaelson


niedziela, 13 lipca 2014

Rozdział 49 (9)

Rozdział 49 (9) „Z jej oczu leciały łzy, a …”
              *Patricia*
           To co zobaczyłam przeraziło mnie!
           Nina siedziała na łóżku przerażona i mokra. Z jej oczu leciały łzy, a na ręce była krew.
           - Co ci się stało, Nino? – podbiegłam do niej.
           - To sen. Zadzwoń do Fabiana i Alfiego. Niech wezmą po drodze apteczkę. – odpowiedziała niewiarygodnie spokojna.
           Amber usiadła obok Wybranej i przytuliła, pozwalając wypłakać się. Po dziesięciu, wlekących się w nieskończoność, minutach wparowali chłopcy.
           Fabian od razu przytulił płaczącą Ninę, a Alfie zajął się oglądaniem ręki.
           - Nino, ty się tniesz ? – spytał poruszony, a ja spuściłam wzrok.
           - Nie. Śniła mi się zjawa, goniła mnie. Złapała i groziła nożem. Broniłam się rękami i zarżnęłam. Dlatego się obudziłam. – odpowiedziała płaczliwym głosem.
           Lewis owijał rękę Martin bandażem, bardzo fachowo. Musiałam spytać :
           - Kosmito, na marsie brałeś kursy pierwszej pomocy?
           - Przez pięć lat z rzędu wygrywałem konkursy medyczne odbywane w lecie, a co ? – odrzekł skupiony na opatrunku.
           - Tak pytam. Nie chciałbyś pomagać szkolnej pielęgniarce. Szuka kogoś do pomocy. Możesz spytać. – zaproponowałam.
           - Tak … To dobry pomysł. – puścił rękę Niny.
           Postanowiliśmy, że chłopcy zostaną u nas. Wszyscy już spali oprócz mnie i Alfiego. Siedzieliśmy na podłodze i gadaliśmy oparci o łóżko. Okazał się w miarę inteligentny i fajny. Pytał mnie o rodzinę, potem o Eddiego, a ja odbiłam pałeczkę i pytałam o Amber. I tak zeszła nam prawie cała noc.

                         *Amber*
           Gdy się obudziłam, zobaczyłam Patricie i Alfiego, leżących obok siebie, prawie przytulonych.
           - Co to ma być? – wrzasnęłam, budząc wszystkich.
           - Ale co ? – ziewnął Lewis.
           - To! – wskazałam na Pat.
           - Jestem Patricia Williamson, z którą dzielisz pokój od dłuższego czasu. – podniosła się gotka.
           Oni sobie żartowali, a to była poważna sprawa. Oparci o łóżko, prawie leżeli na sobie głowami.
           - Czemu leżycie koło siebie? – zapytał Fabs.
           - Gadaliśmy w nocy i musieliśmy usnąć. – usprawiedliwiła się Pat.
           - Jasne! – rzuciłam wściekle i złapałam z naszykowane ubrania. I po prostu wyszłam.
           - Amber! – wrzasnął za mną Alfie. Ale szłam hardo dalej.
              
              *Patricia*
             Czy to serio tak źle wyglądało. Jakoś nie wierze.
             - Pięknie! – usiadłam po turecku na podłodze i schowałam twarz w dłoniach. – Będzie na mnie wściekła, a ja dziele z nią pokój.
             - Nie łam się. – Alfie pociągnął mnie za ręką, abym wstała.
              Puk, puk.
             - Co wy tu chłopcy robicie? – zapytała podejrzliwie.
             - Mieliśmy maraton filmowy. – rzuciłam pomysł.
             - Tak. Chcieliśmy później wrócić do siebie, ale baliśmy się obudzić Victora. Trudy, proszę nie mów mu. – zrobił słodkie oczy Alfie.
              - Dobrze, a co się stało Amber? – spytała.
              - A co ? – zatroszczył się klaun.
              - Jest wściekła. Weszła do łazienki trzaskając drzwiami, a kiedy się spytałam, czy coś się stało, to powiedziała, abym sobie poszła. Czy wiecie cokolwiek? – zakończyła opowieść.
              - Niestety tak. – złapał się za głowę Alfie.
              Po paru minutach chłopcy wrócili do siebie, a Amber była już w pokoju. Zerkała na mnie co chwila nienawistnym spojrzeniem.
              - Amber, przestań! Co jest złego w zwykłej rozmowie z twoim chłopakiem ? – nie wytrzymałam.
              - Spanie z nim. – wściekła się.
              - OBOK niego. – po tych słowach wyszłam.
              - Przesadzasz, Amber. – usłyszałam słowa Niny.

No i ? Uważacie tak jak Nina? I przepraszam za te długą przerwę. Następny postaram się szybciej.
A w kolejnym :
11.    „Alfie, dobrze się czujesz?”
22.    „Pat, mam … pewne pytanie.”
33.    „Dobra! Już się nie jąkaj. Zgadzam się.”
44.    „Myślałem, że to Amber jest jego dziewczyną.”
       

                                                                                                                /Rebecka

czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział 48 (8)

Rozdział 48 „Czy na tę dyskotekę trzeba mieć parę?”
            *Patricia*
             Mam nadzieję, że dobrze zrobiłam wybaczając mu, i że już nigdy więcej mnie nie oszuka. On jest naprawdę fajny. Moglibyśmy być przyjaciółmi. Pod warunkiem, że mnie nie zrani. Drzwi do pokoju były lekko uchylone, więc słyszałam jak Amber mówi:   
           - Jak myślisz, będą razem?
           - Mam nadzieję. Pasują do siebie. - odpowiedziała Nina.
           - Jak tylko Pat wróci to pójdę zapytać Eddiego jak było. Patricia nam nie powie. - stwierdził Fabian.
           - To możesz już iść. - powiedziałam stając w drzwiach.
           Chłopak spojrzał na mnie i spytał:
            - Czyli nie powiesz?
           - Nie.
           - Powiedz chociaż czy mu wybaczyłaś. - zaciekawił się Alfie.
           - Tak. - rzuciłam obojętnie.
           - Jesteście razem? - podekscytowała się Amber.
           - Nie! - krzyknęłam.
           Siedzieliśmy tak w milczeniu przez kilka minut.
           - A co z tymi hieroglifami i kluczem? - spytałam.
           - Rozgryzłem je, ale nie wiem w jakiej kolejności muszą być. Wpadłem na coś jeśli chodzi o klucz. - odpowiedział Fabian.
           - Co? - spytała Amber.
           - Victor mówił o jakiejś skrzynce, do której nie mają klucza. Może to on?
           - Genialne! - krzyknęła Nina. - Tylko gdzie ta skrzynka?
           - Nie wiem. Może hieroglify nam powiedzą? - rzucił Fabian.
           - Mam nadzieję. - stwierdziła.
           - Właśnie. Co powiecie na bal? - zmieniła temat Amber.
           - Znowu? Sweet się nie zgodzi. - ostudziłam entuzjazm blondynki.
           - Wszyscy do salonu! Raz - dwa! - ryknął Victor.
           - O-o! Fabian, schowaj notatki do pokrowca na telefon i daj mi ich trochę. - krzyknęła Amber. Tak więc notatki ukryli Fabian, Nina i Amber. Alfie wrzucił klucz do portfela.
         - Kogoś brakuje? Na dół! - ponaglił Rodenmar.
         Rzuciliśmy się do drzwi. Po chwili byliśmy w salonie. Usiedliśmy. Przy stole stał opiekun w towarzystwie dyrektora Sweeta.
         - Jedna z uczennic naszej szkoły zaproponowała bal. - zaczął Eric. - 14 października był nie tylko Dzień Nauczyciela, ale także Dzień Edukacji Narodowej, czyli -co za tym idzie- Dzień Ucznia. Zorganizujemy może nie bal, ale dyskotekę. Wszystko jest prawie gotowe, oprócz muzyki. Większość z was wolałaby pewnie zespół. Gdy byłem w Domu Izydy padł pomysł Tokio Hotel. W pozostałych domach uznano pomysł za dobry. Zgadzacie się? - zakończył.
         - Jasne. - odpowiedzieli wszyscy zgodnie.
         - Patricio, Piper, porozmawiacie z braćmi? - zwrócił się do nas.
         - Dobrze.
         - Więc w ten piątek dyskoteka.
         - Co? Kiedy ja kupię sukienkę? - krzyknęła Amber.
         - To już nie mój problem. - zaśmiał się Sweet i wyszedł.
         - A teraz do łóżek, bo zaraz będę chciał usłyszeć szpilkę. - rozgonił wszystkich Vic.
         - Ciekawe, kto prosił go o bal? - myślała Amber.
        - Zadowoleni? - podeszła Joy.
        - Pewnie! Może to ktoś z Domu Nut? - ciągnęła blondi.
        - Amber, to byłam ja. Napisałam do niego e-maila z prośbą. - zapiszczała Mercer.
        - Więc czemu nie powiedział, że to ty? - dopytywała Millington.
        - Bo podpisałam się ''uczennica''. - wyjaśniła dziewczyna Jeroma.
        - Dobra, dość tego! Jutro wszystkie dziewczyny idą na zakupy, a ty, Pat, dzwoń po Billa. - podbiegła do nas Piper, a potem zaczęliśmy się rozchodzić do pokoi.
        - Amber! Joy! - krzyknął Eddie.
        - Hm? - zatrzymały się obie.
        - Czy na tę dyskotekę trzeba mieć parę? - spytał.
        - Dobrze by było. - odpowiedziała Joy.
        - Aha. dzięki.
        I tyle go widziałam. Kogo chce zaprosić? Może ma jakąś dziewczynę? Nie... na pewno nie!
         - Bill, wiem, że macie przerwę, ale miałbyś ochotę na występ? - spytałam siedząc na łóżku.
        - O co chodzi? - wydawał się zbity z tropu. Wyjaśniłam mu wszystko, a on się zgodził.

                             ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
         - Aaaaaaaaaaaaaaaa!!!
        Obudził mnie wrzask Niny. Wyskoczyłam z łóżka jak oparzona, w obawie, że zjawa znowu dusi Martin. Jednak to, co tym razem z Amber zobaczyłyśmy przerosło nasze oczekiwania.


I jak wam się podoba ? Może mała zapowiedź ? :
 - Co się stało Ninie ?
- Czy Alfie ukarze swój nowy talent ?
- O co Amber będzie podejrzewać Alfiego ?


To taki przedsmak J Podoba wam się ? Komentujcie proszę J (Sorry za dłuższą przerwę).                                                    /Rebecka