niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział 31

Rozdział 31 „Nie chcesz wiedzieć, a ja nie chce                                   mówić.”
*Bill*
       Tak więc to plan idealny. Po dziesiątej przemycimy Toma do Anubisa, a o dwunastej wyjdzie. Wydaje się proste, to nic wielkiego. Poszedłem do kuchni po coś do jedzenia, ale usłyszałem głos opiekuna :
        - Właśnie wybiła dziesiąta ! Macie dokładnie pięć minut, a potem chcę usłyszeć jak upada ta szpilka !
         Zrezygnowałem więc z posiłku i poszedłem do pokoju. Przypomniało mi się, że trzeba poinformować Eddiego, o tym, że kolejny jego idol będzie nielegalnie nocował w jego pokoju.
          - Eddie, muszę cie o czymś poinformować. Tom tu dzisiaj przenocuje, no wiesz, na podłodze. Będzie ci to przeszkadzać ? – spytałem.
          - Nie, spoko. Pod jednym warunkiem. – ostrzegł.
          - Jakiem ? – zdziwiłem się, ale szybko zrozumiałem.
          - Mogę prosić … - zaczął, ale zakończyłem :
          - Tak spoko. Zdjęcie z bliźniakami.
          - Dzięki.
                                              ***
       O 22 30  wyszedłem z pokoju i otworzyłem drzwi.
         - Hej braciszku ! Tęskniłeś ?
         - Mniej niż się spodziewałem. – mruknąłem. – Choć to tam.
         Weszliśmy do pokoju. Eddie i Fabian już na nas czekali. Ten pierwszy uśmiechał się, ale niestety brunet patrzył przygnębiony.
         - To jest Tom, a to Eddie i Fabian. – przedstawiłem.
         - Cześć, który z nich całował Patty ? – spytał mnie Tom.
         Eddie raptownie posmutniał.
          - Ja. – wyszeptał.
          - Nie wierze ! Trzeba to zapisać. – zadrwił mój bliźniak.
         Do późnej nocy siedzieliśmy i gadaliśmy. Nawet Fabs się trochę rozchmurzył.
                                        ***
*Patricia*
         Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek. Była dziesiąta, więc myślałam, że spóźniłam się do szkoły. Jednak rozglądając się po pokoju spostrzegłam przygnębioną Ninę.
         - Czy coś się stało, Nino ?
         - No … tak. Fabian mnie unika jest niemiły i zły. Kiedy do niego mówię, to wychodzi. Nie wiem nawet co o tym myśleć. – rozpłakała się Nina.
         - Faktycznie trudna sprawa. – przyznałam.
         - Wczoraj wybiegł z kolacji tak gwałtownie. Zapytałam go, dlaczego, ale on się wściekł i powiedział, że powinnam się domyślić. Nigdy nie widziałam go w takim stanie. Myślałam nad tym, ale mam w głowie wielką pustkę. Nie mam pojęcia, czym mogłam mu się narazić. – Nina płakała już na dobre, więc ją przytuliłam.
           Sama to zauważyła, bo Fabian był okropny dla Niny.
           Po pięciu minutach, gdy dziewczyna się trochę ogarnęła, poszłam do łazienki, a kiedy wróciłam, jej już nie było. Zaszłam więc do pokoju chłopców, aby odwiedzić braci.
           W pokoju byli wszyscy z tym, że Fabian właśnie wychodził, więc na przywitanie zmroziłam go wzrokiem.
            - Patricio … - zaczął Eddie.
            - Odczep się.
             - Ale … - rozpoczął ponownie blondyn.
             - Zamknij się wreszcie ! – krzyknęłam.
             Tomowi i Billowi, którzy do tej pory się uśmiechali miny zrzedły. Nie chciałam się z Eddiem kłócić przy nich, ale to on nie dawał za wygraną.
              - O co chodzi ? – spytał Tom.
              Jednak nie daliśmy mu odpowiedzi.
              - Wysłuchaj mnie, proszę. – błagał mnie Eddie.
              - Chyba ci odbiło! Mam dosyć ciebie i wszystkiego co jest z tobą związane! Najlepiej to wyjdź.
              Chłopak już otwierał usta, aby coś powiedzieć, ale zrezygnował i wyszedł. Tom posłał mi pytająca spojrzenie.
              - Nie chcesz wiedzieć, a ja nie chce mówić. – rzuciłam mu.


Komentarzy mam tyle co kot napłakał. Może faktycznie nie mam tak super opowiadań, jak inne blogerki, ale chciałabym więcej. Podoba się ?       /Rebecka 

sobota, 28 grudnia 2013

Wynik konkursu.

Witaj GAD !
 Wygrałeś/łaś ! Trochę mi smutno, bo to było jedyne opowiadanie jakie doszło, a czekałam chyba z miesiąc . Właśnie przepraszam, że tak długo, ale ważne, że jest . Możesz sobie wymyślić nagrodę . Dedyk, kolaż , reklama, itp. 

                                                             /Rebecka 

środa, 18 grudnia 2013

Rozdział 29 i 30

Rozdział 29 i 30 „Tak, ty i twoje przeczucia.”
*Patricia*
       Chodziliśmy po domu z wielką ciekawością. W końcu doszłam do jakiegoś tajemniczego, bocznego korytarza. Szłam nim kawałek, poczym skręciłam i stanęłam naprzeciwko wielkich drzwi. Pchnęłam je, a one skrzypnęły i otworzyły się. Rozejrzałam się i nie mogłam uwierzyć własnym oczom.
        Stałam w sypialni, w której jeszcze nie było żadnych mebli, tylko ściany, ale jakie ! Namalowane na nich były czarne znaczki. Rozpoznałam je, bo w końcu od dwóch praktycznie lat miałam z nimi styczność. Hieroglify.
        - To mój pokój ! – wrzasnął mi do ucha Bill, aż podskoczyłam.
        - Naprawdę ?
        - Oczywiście. Wzór na ścianach mi się na razie podoba. Nie będę ich malować. Jest super.
        - Tak. Super. – powiedziałam.
        Byłam bardzo szczęśliwa. Znalazłam ściany hieroglifów z rymowanki. TAK !!! Ale zrobię niespodzianką Sibunie.

*Nina*
      Siedzieliśmy w naszym pokoju i myśleliśmy nad tymi całymi ścianami. Czemu to na mnie trafiło ? Czym zawiniłam ? Miałam już tego dość, tej całej Wybranej. Cały czas nawiedzają mnie jesteś duchy i zjawy. Muszę narażać swoje życie, aby jakieś duch były zadowolone.
       Fabian i Alfie chodzili właśnie po pokoju i szukali ukrytych wejść lub choć małego hieroglifu. Na próżno.
       - Ja nadal uważam, że to na nic. – zaczęła Amber. – Powinniśmy iść do piwnicy, do komnaty maski. Tam są całe sieci korytarzy i na każdej są hieroglify. Może coś tam znajdziemy. – powtórzyła już dzisiaj po raz dziesiąty blondynka.
       - Na pewno nie ! Mam przeczucie, że to gdzieś poza Domem Anubisa. – odpowiedziałam.
       - Tak, ty i twoje przeczucia. – warknął Fabian.
       Miałam już zapytać, skąd w nim tyle złości, ale w tej chwili drzwi otworzyły się z wielkim hukiem.
        - Nie uwierzycie, jaką niespodziankę przygotował dla nas Bill. To jest … - powiedziała podekscytowana, ale jej przerwałam :
        - Naprawdę nas nie interesuje twoje cudowne życie. Jakbyś nie zauważyła, to kolejna zjawa próbuje mnie zabić i najprawdopodobniej was też. Ale nie przejmuj się ! Chudź z bratem i oglądaj niespodzianki !!!
        Wszyscy spojrzeli na mnie przerażeni. Sama nie spodziewałam się po sobie takiej reakcji. Patricia jednak po chwili zdziwienia uśmiechnęła się i stwierdziła :
        - Masz rację, Nino. Po co będę wam się chwalić, jak cudownego mam brata, jak cudowną niespodziankę nam zrobił i, że znalazłam tam ściany hieroglifów.
         - Co ??? – zapytaliśmy.
         - No tak. Wiem, gdzie to jest, ale po co będę wam mówić, nie chcecie wiedzieć, przecież … - wzruszyła ramionami i zaczęła się tłumaczyć.
         - Przepraszam, Patricio. Jestem zła i zmęczona tym wszystkim. Wybacz.
         - Spoko, najwyżej obleję cię czymś na kolacji.
         Zaśmialiśmy się, ale po chwili spoważnieliśmy.
         - No więc. Niedaleko jest taki stary budynek. Teraz go remontują, bo ja, Piper, Tom i Bill, będziemy w nim mieszkać. Bill wybrał sobie pokuj, gdzie na ścianach są hieroglify. Tysiące hieroglifów. Wystarczy, że wyjadą na pierwszy lepszy koncert, a my się wkradniemy i zbadamy to. – wyjaśniła nam Pat.
          - Patricio, oni mają trzymiesięczną przerwę, więc nie koncertują, a nie myślę, że zjawa nie pozwoli nam czekać. Trzeba ich wybawić. Prawda ?  -zapytał Alfie.
          - Dokładnie. Brawo kosmito ! – pocałowała go w policzek Amber.
          No to wracamy do starych metod. Włamania, przeszukiwania i inne takie. Kurcze !

                                                  ***    
  *Bill*
      Na szczęście już jutro można się wprowadzić do nowego domu. Trudy zawołała nas na kolację. Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść. Patricia już sięgała po cukierniczkę, jednak przez przypadek potrąciła także dzbanek z sokiem. Cała zawartość wylała się na Ninę, ale ta nie przejęła się tym, co więcej wybuchnęła śmiechem. W jej ślady poszli Alfie i Amber.
      - Nigdy nie rzuca słów na wiatr. – stwierdziła Amber z uśmiechem.
      - Bardzo przepraszam, Nino. Naprawdę to był przypadek. Sorry. – powiedziała Patricia.
      - To nic, Pat. Zasłużyłam, nie ? – zaśmiała się Nina i wróciła na miejsce, jak gdyby nigdy nic się nie stało.
      Powróciła do wcześniej przerwanej rozmowy z Eddiem. Byłem przekonany, że rozmawiają o Austinie, bo słyszałem jego imię co najmniej trzy razy. Niestety Fabian chyba też. Wstał od stołu i bez słowa wyszedł z jadalni. Gdy skończyłem kolację, chciałem pogadać z nim. Jednak w pokoju go nie zastałem. Położyłem się na łóżku i wyciągnąłem laptopa. Od razu zadzwonił do mnie Tom.
      - Bracie, pojawił się problem. – usłyszałem zamiast „cześć”.
      - To super. – ziewnąłem.
      - Nie ma to jak brat ! Nie mam gdzie spać. Mogę spędzić te jedną noc u was ?
       - No chyba zwariowałeś ! Victor nie zgodzi się na kolejnego wy kolczykowanego świra w Anubisie. – zażartowałem.
        - Nie musi wiedzieć. – usłyszałem w odpowiedzi.
  
*Patricia*
       Kończyliśmy właśnie kolację, kiedy wszedł Bill i co więcej nie poszedł na swoje miejsce tylko poszedł do mnie i szepnął na ucho :
       - Musieliśmy przemycić Toma do Anubisa, że by go nie przyłapał Victor. Nie ma gdzie spać, więc zbierz kilka zaufanych osób i do mojego pokoju, ok. ?
       Podszedł do Piper i chyba powiedział jej to samo. Jednak ona zapytała go o coś, na co się nie zgodził kręcąc głową. Zrobiłam potajemnie znak Sibuny i wstałam. Gdy weszliśmy do pokoju zastaliśmy tam Fabiana.
        - O co chodzi ? – zapytał.
        - Musimy wykiwać Victora. – uśmiechnęła się Piper.
        - Będzie frajda ! – krzyknął uradowany Alfie.

Dotarłam do końca. Powinno być dużo komentarzy, bo rozdział jest dłuuugi. W zakładce W następny rozdziale jest też zapowiedź 31 . Mam nadzieję, że się podoba . Jak najwięcej komów.

Jest nadal tylko jeden chętny na konkurs. Dam wam jeszcze tydzień. Może coś romantycznego ze świętami ?

                                                                                  /Rebecka  

środa, 4 grudnia 2013

Rozdział 28

  Rozdział 28 „Niezwykły, dziękujemy.”
           *Patricia*
           Stał za nami Tom – brat bliźniak Billa.
             - Co ty tu robisz ? – zapytałam.
            Ostatnio pogryzłam się z nim o jakąś drobnostkę. Zawsze dogadywałam się lepiej z Billem, a Piper z Tomem, dlatego to ona pobiegła, aby rzucić mu się na szyję.
             - Bill, jeżeli tą niespodzianką miał być Tom, to jest trochę nieudana. – stwierdziłam.
             - Nie jestem niespodzianką, ja tylko pomagam bratu. No, Patty, nie uwierzę, że się nie stęskniłaś. – odpowiedział Tom z uśmiechem.
             - Kiedy w końcu do was dotrze, że macie mnie tak nie nazywać ?! – krzyknęłam.
             - Chcecie te niespodziankę, czy wracam ? – zapytał Bill zmieniając temat.
             Obie przytaknęłyśmy głowami. Bill i Tom się przywitali, a potem dalej szliśmy w milczeniu.

              *Piper*
              Wyszliśmy na chodnik. Zobaczyłyśmy dach Domu Anubisa, co oznaczało, że to blisko i nie trzeba było tyle iść.
               - Czy naprawdę musieliśmy iść lasem przez godzinę, aby dojść tu ? – spytała Pat.
               - Nie, to była tylko taka mała atrakcja. – zaśmiał się Bill.
              Rzuciłyśmy mu identyczne spojrzenia typu : I kill you !
              W końcu stanęliśmy przed ogromnym budynkiem, który akurat był w trakcie remontu. Po przyjrzeniu się mu doszłam do wniosku, że jest to ten budynek, do którego weszłam po sobotniej rozmowie z Austinem. Ciekawe, co my tu robimy i czemu go remontują ?
             - Witajcie w domu! – krzyknął Bill.
             - Co ? – zapytałam.
             - Właśnie to. – odpowiedział Tom.
             - Chciałem, abyście miały nas blisko. Wyjątkami będą trasy i koncerty, ale tak to będziemy. Pasuje wam ? – zapytał Bill.
             - Niezwykły, dziękujemy. – powiedziała Patricia.
             Weszliśmy do środka. Chłopcy są tacy kochani.

Chcieliście konkurs, a na razie mam jedną chętną ? To trochę dziwne.  Podobają wam się opowiadania ? Jeżeli tak to proszę komentować . Przeczytałeś/łaś ? Zostaw koma, bo to pomaga !


                                               /Rebecka 

niedziela, 24 listopada 2013

Konkursik - chcecie macie

          Zagłosowaliście, że chcecie konkurs, więc macie.
Temat : Romantyczne opowiadanie.

Macie napisać opowiadanie romantyczne o waszej ulubionej parze z TDA . 

Chętni niech napiszą w komentarzu "biorę udział", a potem wyślą mi gotowe opowiadanie na mój e-mail :

                                        szczuss@interia.pl

                  Macie na to dwa tygodnie.     
PS. Nagroda to zareklamowanie bloga, stronki na Facebooku itp. Będą też dedykację.   
                                                               /Rebecka

piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 26 1 27

        Rozdział 26 i 27 „Ale randka w pięcioro ?”
                    *Patricia*
          O czym mówił Bill ? Całą drogę do szkoły rozmawiałam o tym z Piper. Gdy doszłyśmy do klasy podbiegła do nas jednak Nina.
             - Patricio, musimy cię porwać. Sorry, Piper.
             Martin zaprowadziła mnie do stolika przy, którym siedzieli i stali już Alfie, Amber i Fabian.
             - Sibuna ?
             - Tak.
             Wszyscy unieśliśmy dłonie i zasłoniliśmy prawe oko.
             - W nocy odwiedził mnie .. ktoś. – wyjaśniła brązowowłosa.
             - Kolejna zjawa ?
             - Tak. Ten duch powiedział :

„Ściany hieroglifów znaleźć musisz
Inaczej się udusisz
Kiedy znajdziesz pokój
Rozejrzyj się Dokładnie
Bo odpowiedź czeka
Może nawet na dnie”
        
          - Znaleźć co ? – zapytał Alfie.
             - Ściany hieroglifów. Gdy skończył rymowankę, złapał mnie za szyję i zaczął dusić. Próbowałam wrzeszczeć i nawet obudziłam Amber, ale i niestety Billa. Ty miałaś słuchawki na uszach, więc nawet jakby słonie obok ciebie przebiegły, to byś nie usłyszała. Twój brat pytał co jest, ale coś zmyśliłyśmy o koszmarach. – zakończyła Nina.
             - Chłopaki wpadnijcie do naszego pokoju po szkole, to pomyślimy, ok ? – zaproponowała Amber.
             - Spoko. – rzucili obydwaj.
             - Niestety ja nie mogę. Bill coś przygotował, więc ja i Piper idziemy z nim. Wpadnę jak tylko skończymy tak naprawdę nie wiem co. – rzuciłam.
             - Dzień dobry klaso ! – zawołała panna Cossi, nowa nauczycielka.
              Pomimo, że lekcja się już zaczęła, to moje myśli błądziły gdzie indziej. Skupiały się na trzech różnych sprawach : Co to za zjawa, czego chce Bill i jak zemścić się na Eddiem. Bądź co bądź zachował się okropnie, a ja muszę go ukarać.

                                                                      *** 
                             *Bill*
          Siedziałem w salonie z Trudy i piłem kawę. To naprawdę nadzwyczajna kobiet. Miła, zabawna, cierpliwa.
             - Właśnie, jak zachowuję się Patricia ? – spytałem.
             - Cóż … Lubi wylewać na różnych ludzi, różne napoje. Często też znika gdzieś z Amber, Niną, Fabianem i Alfiem, co więcej – ta piątka jest najczęściej karana. Zawsze trzymają się razem. Rzadko kiedy są w łóżkach, bo zdarza się, że sprawdzam w nocy ich pokoje, aby upewnić się, że wszystko gra. – odpowiedziała mi kobieta.
               - Oczywiście. – westchnąłem.
               - Myślę, że jeżeli w tym roku będzie tak samo, to powiem o tym Victorowi. Dla bezpieczeństwa moich gwiazdek. Kto wie co tam robią. Gdyby chodziło tylko o Alfiego, Amber, Ninę i Fabiana, to pomyślałabym o podwójnych randkach, ale randka w pięcioro ? – zaśmiała się Trudy.
                - Tak, racja, dziwne. – zadrwiłem. – Jak chcesz to pogadam z nią, a nóż coś wskóram.
                 Do Domu Anubisa zaczęli wchodzić uczniowie po skończonych lekcjach. Piper rzuciła tylko, że będzie gotowa za 5-10 minut. Patricia weszła na końcu razem z gangiem, o którym mówiła Trudy.
              - Ludzie, nie wiem, ile to potrwa. Napiszcie mi, jak dojdziecie do czegoś sensownego, ok ? Wtedy wyrwę się jeszcze szybciej. Sibuna. – zakończyła i weszła do salonu.
               - Zanieś torbę i pośpiesz Piper, Pat. – rzuciłem w jej stronę.
               - Dobra. – wybiegła.
               Co to jest ta cała „Sibuna” ? Nad czym mają myśleć ? Boże, żeby tylko moja Patunia nie wkręciła się w żadne poplątane sprawy z prawem. Tak to bym ją udusił.
               Po około trzech minutach dziewczyny zeszły i oznajmiły, że mogą iść. Szliśmy około 40 minut.  Gdy zbliżyliśmy się do naszego celu, usłyszeliśmy, że coś za nami idzie. Dziewczyny stanęły w pół kroku, a ja zaśmiałem się.
              - I niby z czego ty rżysz ? – wściekła się Patty i odwróciła. – Nie ! Tylko nie ty !

Barabadam ! Moja dwa rozdzialiki. Jak się podobają ? I najważniejsze pytanie : CZY PODOBA WAM SIĘ WĄTEK BILLA W MOICH OPOWIADANIACH ? Zachęcam to ankiety.


                                                                    /Rebecka 

czwartek, 14 listopada 2013

Nowa stonka

Anonimek rzucił pomysł, abym podawała datę następnego rozdziału. Stwierdziłam, że to niegłupie i od razu dam zapowiedź . I ta dam powstała stronka :

                           
                           A w następnym ...


  Zapraszam  !!!!
     
                                                                    /Rebecka    

środa, 13 listopada 2013

Rozdział 25

Rozdział 25 „ Nie przejmuję się takimi łasicami.”
         
                        
                            *Patricia*
           Jak on mógł ? Zakład ? Nie mogłam opanować swoich emocji, które buzowały jak napoje gazowane. Wstałam wściekła i ruszyłam w stronę wstrętnego oszusta. Wszyscy ( z wyjątkiem K.T., Willow, Piper, Eddiego i Billa ) odsunęli się od blondyna, lecz ten rozejrzał się z pytającym wyrazem twarzy. Wzięłam stojący na stole dzbanek z mlekiem stanęłam za nim.
           - Patricio, nie. – zawołała błagalnie Joy.
           Jednak olałam ją totalnie. Całą zawartość dzbanka wylałam na Millera. Uśmiechnęłam się i wyszłam z jadalni.

                           *Bill*
          - Nic nowego. – stwierdziła Nina.
             - Jak to ? – zapytałem równocześnie z Piper.
             - Mnie i Amber też oblała. To jest takie jej „Witaj w Domu Anubisa”.
             Eddie wstał i poszedł prosto do łazienki.
             Powoli wszyscy odchodzili od stołu, więc ja także to zrobiłem z zamiarem pójścia do Patrici. Na moje nieszczęście przed schodami stał Victor, najwyraźniej w nienajlepszym nastroju.
             - Co pan tu jeszcze robi ?
             - Mówiłem panu przecież, że zostanę tu do piątku. – odpowiedziałem.
             -Skoro tak, to powinien pan wiedzieć, że tutaj nie można nosić dużej ilości biżuterii i mocnego makijażu … Dziwne, takie uwagi kieruję do dziewczyn. – zadrwił Rodenmar.
              - To cudownie. – wszyscy zaczęli się przyglądać tej sytuacji. – Jestem tutaj w odwiedziny, więc będę nosił co chcę. – zakończyłem.
              - Proszę natychmiast zdjąć te ozdoby i zmyć makijaż ! – zagrzmiał Victor.
              - Nie. – odpowiedziałem.
              - Więc proszę wyjechać. Jeżeli nie chcesz się słuchać regulaminu szkolnego.
              - To już nie „pan” ? Dobrze Victorze. Regulamin szkolny jak sam powiedziałeś, a ja nie chodzę do szkoły. Jeśli chcesz to jutro mnie jutro wieczorem już mnie tu nie będzie. – rzuciłem.
               - Nie, zostań ! – krzyknęła Joy, za co Jerome skarcił ją wzrokiem.
               - Więc dowidzenia. – zakończył Victor.
               Poszedłem do pokoju i położyłem się na łóżku, ale wtedy wparowały moje siostry.
               - Podobno pokłóciłeś się z Victorem. – stwierdziła Piper, a ja wstałem.
               - Ta trochę. Jak się czujesz, Pat ? Ten chłopak cię zranił, prawda ? – zapytałem.
               - Nie przejmuję się takimi łasicami. – powiedziała ze sztucznym uśmiechem.
               - Po szkole pójdziemy się przejść, ok ? Mam niespodziankę. – rzekłem.
               - Pewnie. – powiedziały równocześnie bliźniaczki.
               Dziewczyny poszły do szkoły, a ja udałem się do tej niespodzianki, aby ją lepiej uszykować i sprawdzić co z nią i przy okazji nie natknąć się na opiekuna.  

 Co tam u was ? Dzięki za komentarze pod poprzednim postem, bardzo mnie ucieszyły, tym bardziej, że zwykle jest tylko tyle komentarzy, o ile proszę, a teraz było ich więcej. Uwielbiam was ? Chcecie coś zmienić ? Jestem otwarta na propozycję.

Mam też pomysł na zorganizowanie konkursu, ale decyzja należy do was. Głosujcie w ankiecie.  
          

                                                                   /Rebecka

poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 24

     Rozdział 24  „Ty karaluchu !”
               *Piper*
          Przez całą noc nie spałam, tylko pisałam z Austinem. O 5:30 wstałam, ubrałam się i poszłam po cichu na dół. Siedziałam na schodach kiedy zachciało mi się do toalety. Pobiegłam na górę, ale mam nadzieję, że zdążę się pożegnać.

           *Fabian*
           Gdy Austin wychodził z pokoju, obudził mnie, więc chciałem pożegnać się z nim. Podniosłem się i ruszyłem za nim. Jednak ktoś już z nim stał. Rozpoznałem dziewczynę. Moją dziewczynę. Stali tam przytuleni, a ja nie mogłem uwierzyć. Słyszałem głos mojego „przyjaciela” :
            - Udusisz mnie !
            - Przepraszam. Będziesz pisał SMS-y, nie ? – zapytała Nina.
            - Nie można mieć komórki. Masz, przechowaj ją. Spisałem sobie na kartkę numer twój, Piper i Eddiego. Skontaktuję się i powiem kiedy można mnie odwiedzić, ok ?
             - Dobra. Czekaj, ktoś idzie.
             Dziewczyna wbiegła do kuchni, a za góry zbiegła Piper i pocałował Austina. Zrobiło mi się jej szkoda, bo chłopak flirtuje na dwa fronty. Jednak widocznie Nina ma to gdzieś, a ja nie chciałem na to patrzeć. Wróciłem do pokoju, ubrałem się, poszedłem do salonu. Analizowałem te sytuację raz po razie. Może oni się tylko żegnali ? Nawet jeżeli, to czemu Nina uciekła, gdy usłyszała kroki ? Może myślała, że to Victor ? Przecież Austin dał jej telefon i wziął tam jej numer. Ich musi coś łączyć, tylko co ?

 *Bill*
           Te noc spędziłem w pokoju Patrici, Niny i Amber, na podłodze. Potem przeniosę się do Eddiego i Fabiana. Rano zaniosłem walizkę do ich pokoju, a potem poszedłem na śniadanie. Zeszli się już wszyscy. Patricia usiadła dziś obok K.T., co było dziwne, bo odniosłem wrażenie, że się nie lubią. Co więcej zaczęły rozmawiać uśmiechnięte.
             Nagle Blondi uśmiechnęła się i powiedziała :
             - A właśnie, jak tam między tobą i Eddiem, Patricio ?
             - Więc to ty ją całowałeś ? – spytałem.
             - Tak. – rzekł Eddie, patrząc w talerz.
             Alfie i Jerome zaśmiali się i zwrócili do chłopaka :
             - Pamiętaj, że gdyby nie my, nie doszło by do tego, nie ?
             - Czemu ? – zapytał Patricia.
             - Ale trzeba mu przyznać, Alfie, że jest dobry. – zadrwił Jerome.
             - W czym dobry ? – odezwała się Pat.
             - Założył się z nami, że z nim zatańczysz. Niestety wygrał. – powiedział Alfie.
             - To dlatego dałeś ten popis na scenie ? Z tym „Rolling in the deep” ? – zapytała Joy.
             - Dokładnie. – odparł Jerome.
             - Ty karaluchu ! – rzuciła wściekła Patty.

                          *Eddie*
             No to mam problem !!!


Tak więc moje wypociny. Poproszę o 6 komów ok. ? Podoba się, czy może coś byście zmienili ? Piszcie ! 

niedziela, 27 października 2013

O rozdziałach !

       Oto co będzie u mnie w rozdziałach 
                      Przewiduję :
 1. W pierwszej części będzie 40 rozdziałów.
 2. Nowa zagadka.
 3. Rozpad Sibuny.
 4. Rozpad Fabiny.
 5. Patricia wylewa coś na kogoś :P .
 6. Przyjazd siostry Eddiego.

                                                      Podoba się ? / Rebecka

Rozdział 22 i 23

         Rozdział 22 i 23 : „Panie dyrektorze mam                                 propozycję.”
                        *Piper*
        Bill zostanie tu na kilka dni. Jest poniedziałek i właśnie wracamy z testów na obecność narkotyków. Dyrektor wezwał nas do siebie.
         - No więc, wszystko jest jasne. Piper Williamson zostaje w szkole, ale ty chłopcze … Niestety muszę cię wyrzucić. – powiedział spokojnie dyrektor.
          - Panie dyrektorze, mam propozycję. Austin idź już, okej ? – zapytałam, poczym chłopak wyszedł.
          Opowiedziałam Sweetowi o naszej rozmowie przed przeszukaniem. Chyba wszystko zrozumiał (choć kto go tam wie), więc zaproponowałam :
          - Może niech pan nie wyrzuca Austina, tylko wyśle na odwyk. Gdy już mu przejdzie to wróci. Będziemy mu dawać notatki z lekcji i takie tam. Niech pan mu pozwoli zostać.
         - Myślę, że mógłbym przystać na te propozycję. Przekaż mu to, a ja załatwię co trzeba. – odpowiedział dyrektor.
         Wyszłam z gabinetu szczęśliwa jak nigdy dotąd. Pobiegłam do Anubisa i weszłam do salonu. Na kanapie siedział Bill, a obok niego Joy (no bo jakby inaczej), Patricia i Eddie. Właśnie szedł do nich Austin. Rzuciłam mu się na szyję, prawie go wywalając.
         - Mówiłem nie przy mnie ! – wyżalił się Bill.
         - Sweet cie nie wyrzuci ! – krzyknęłam.
         - Co ? Jak ty to zrobiłaś ?
         Opowiedziałam mu wszystko, gdy weszliśmy do jego pokoju. Był szczęśliwszy niż ja.
         - Kocham cię, Piper ! – powiedział, gdy skończyłam.

                    *Bill*  
         Zostaje do piątku. Właśnie jemy wtorkową kolację, kiedy wstał Austin.
         - Słuchajcie, ja jutro wcześnie rano będę jechał tam do … na odwyk, więc nie zdążę się pożegnać. Dlatego robię to teraz. Na razie, idę się spakować.
         Po kolacji usiedliśmy sobie w salonie. Joy wpatrywała się we mnie jak w obrazek. Niby nic nowego, ale jakie wkurzające. Nagle do pokoju wszedł Eddie z rękami za plecami.
         - Bill, skoro już tu jesteś, to może …
         - Błagam nie mów, że prosisz o … - zacząłem, ale nie dane było mi skończyć.
         - Dasz mi autograf ? – i wyciągnął plakat ze mną i chłopakami oraz marker.
         Wszyscy wybuchnęli śmiechem, łącznie ze mną. Żeby nie było, że jestem wredny, podpisałem to.
          - Skoro Bill to wasz brat, to czemu macie inne nazwiska i inne pochodzenie ? – zapytała blondynka.
           - Oo, Amber – królowa taktu. – syknął Jerome.
           Patricia i Piper spuściły głowy. Nagle ta pierwsza odezwała się :
           - Moi rodzice oddali mnie i Piper do sierocińca, a jak miałyśmy 10 lat, to nas adoptowali rodzice Billa. Po trzech latach oni zmarli.
            Nikt nie śmiał przerywać panującej wokół ciszy. Po chwili przyszedł Austin, który wyglądał jakby go oświeciło.
            - Tom też musi być waszym bratem, nie ?
            - Tak, a czemu pytasz ?
            - Bo chciałbym mieć zdjęcie z bliźniakami Kaulitz. – odpowiedział, jakby to było oczywiste.
            - Tego nie załatwię, chyba, że …- stwierdziłem, że trochę rozrywki mu się należy.
            Wykręciłem numer brata i włączyłem głośnik.
            - Hallo Bill, wie geht’s Piper ?
            - Piper nie bierze, tylko zakochała się i z własnej, nieprzymuszonej woli kryła kogoś. Jesteś teraz na głośniku i słyszą cie ludzie z Anubisa. Przywitaj się ładnie, Tom.
            - Hej, ludzie ! – krzyknął.
            - Jest tu chłopak, który bardzo chcę cie zobaczyć, ale tylko teraz. – powiedziałem.
          - Jak ? – spytał.
          - Idź po laptopa i ogarnij się, żebyś mógł się ludziom pokazać. Wejdziemy na Skypa.
          - Jasne. Do zobaczenia. – zakończył.
          - Idź po komputer, młody. – rzekłem.
          Chłopak poszedł, a potem siedzieliśmy i gadaliśmy z Tomem.  

Zawiedliście mnie. Ja wiem, że nie pisze znów tak świetnie, jak niektóre blogerki, ale żeby nie móc dobić do ośmiu komów ? Czekałam miesiąc ! Jeżeli pod tym nie będzie sześciu komentarzy w ciągu dwóch tygodni to pomyślę nad usunięciem bloga.

PS. Oto są moje dwa rozdziały połączone w jeden, ponieważ wiem, że wolicie dłuższe. 

niedziela, 29 września 2013

Rozdział 21

                 Rozdział 21 „ Bo go kocham.”
    *Bill*
          Usiadłem na łóżku. Bardzo chciałem wiedzieć co Piper i ten blondyn, który ją wcześniej całował mają mi do powiedzenia. Patricia chyba też chciała to usłyszeć.
             - No to słucham. O co chodzi ? – spytałem.
             - Tak w ogóle jestem Austin, a pan to naprawdę Bill Kaulitz z Tokio Hotel ? – zapytał blondynek.
             - Tak to ja. Inie żaden „pan” tylko Bill. – odpowiedziałem.
             - Okej. To ja nie biorę narkotyków tylko on. – powiedziała Piper i wskazała na chłopaka.
             - No dobra, ale czemu powiedziałaś, że to ty ? Zmusiłeś ją ?! – powiedziałem i wstałem.
              Piper stanęła pomiędzy nami, więc młody ma szczęście, bo chyba jutra by nie dożył.
             - Sama tak powiedziałam ! – krzyknęła.
             - Nie rozumiem. – przyznałem i usiadłem.
             - Wczoraj kolego mnie przyłapał na zamawianiu tego świństwa. Pokłóciliśmy się, a ja złapałem kurtkę i wyszedłem. Piper poszła za mną. Pogadaliśmy, ale jej zrobiło się zimno, więc  założyłem jej swoją kurkę. Potem Victor zrobił przeszukanie i znalazł to w kurtce, a Piper powiedziała, że to jej. – wyjaśnił Austin.
             - Czemu ? – zapytała Patricia.
             - Bo go kocham. – odpowiedziała Piper.
             WTF ???
              - Ja ciebie też Piper, więc nie pozwolę ci wylecieć. – powiedział chłopak.
               - Ja nie pozwolę ci wylecieć ! Mówiłeś mi, że tego nie chcesz i , że nikt cie nie rozumie. Nie pozwolę ci ! – krzyknęła.
              - Och, Piper. – westchnął Austin, a potem ją przytulił.
              -  Łapy przy sobie ! – wrzasnąłem.
              - No właśnie, nie klejcie się tak. – stwierdziła Pat.
              - Sama się w piątek całowałaś.  – rzuciła Piper.
              - Ty co robiłaś ? – wyśmiałem ja.
              Patricia rzuciła we mnie poduszką.
               - Ale się wkopaliście. – zauważyłem po chwili.

  Nie było 10 komentarzy. Wybaczyłam wam i macie rozdział. Następny za 8 ok ? Mam nadzieję, że się podoba.


                                                                /Rebecka

sobota, 21 września 2013

Rozdział 20

            Rozdział 20 „Dobra, młody, koniec !”
          *Piper*
        Ledwo się odwróciłam, a poczułam usta Austina na moich. Pocałował mnie, co było po prostu cudowne. Wszyscy się na nas gapili, a Bill wysiadł z auta. Powoli kroczył w naszą stronę, bo nie lubił, gdy któraś z nas całowała się z nieznajomym mu chłopakiem. Jest taki troskliwy, ale nie teraz !
           - Dobra, młody, koniec ! – powiedział.
            Przestaliśmy się całować, ale Austin wciąż trzymał moją twarz w swoich dłoniach.
            - Odkręcę to. – szepnął poczym puścił moją twarz i zwrócił się do Billa. – Bill z Tokio Hotel ? Nieważne. Nie jedźcie, bo to nie ona. – uciekł do Anubisa, a ja pobiegłam za nim. 
 
           *Austin*
           Zdecydowałem. Ona nie ucierpi przeze mnie. Wbiegłem do gabinetu Victora.
             - Co ty robisz ? – spytał zły.
             - Nie może Pan wyrzucić Piper.
             - Nie będziesz mi mówił co mogę, a co nie. Już ją wyrzuciłem i decyzji nie zamierzam zmieniać. – odpowiedział mi Victor.
              - Ona nie bierze !!! – krzyknąłem wściekły.
              - To czemu znalazłem w jej kurtce narkotyki i czemu przyznała się do tego ? Jak to wyjaśnisz, szczeniaku ?! – uniósł się opiekun.
               - Zrobiła to by mnie chronić, kurtka była moja. Niech Pan zrobi testy , jeżeli Pan nie wierzy. Ona jest nie winna. – powiedziałem błagalnym tonem.
               - Nie prawda ! – krzyknęła zdyszana Piper stając w drzwiach, a za nią Bill i Patricia. Nina i Eddie stali już na schodach, aby słyszeć. Oboje patrzeli na siebie przestraszeni.
                - Zrobimy testy. A teraz wynocha. Już !!! – krzyknął Victor poczym usiadł i coś zanotował. Sięgnął po telefon i rozmawiał z Panem Sweetem, przynajmniej tyle usłyszałem.
               - Patricia, Piper i Blondyn chodźcie. Może do pokoju Piper. – powiedział Bill.
               W czwórkę weszliśmy do pokoju, gdzie stały już Joy i Mara. Dziwne, nie widziałem, aby szły na górę.
                - Cześć, dziewczyny. Zostawicie nas samych ? –spytał wokalista.
                - Jasne. – zachichotała Joy, zarzuciła lokami i wyszła uśmiechając się.
           One wyszły, a ja i Piper musimy wszystko wyjaśnić. Kurde …

Doczekaliście się . Długo musieliście czekać, ale mam nadzieje, że było warto. Jak tam pierwsze tygodnie szkoły ? U mnie jakoś leci. Właśnie zaczęłam gimnazjum .


Następny za 10 komentarzy.                                   /Rebecka

niedziela, 25 sierpnia 2013

Rozdział 19

            Rozdział 19
       *Piper*
        Następnego dnia wstałam o czwartej. Joy oczywiście jeszcze spała. Ja nie mogłam . Patrzyłam na telefon, gdzie widniał SMS od mojego brata Billa. „Nie wierze, że mogłaś zrobić coś tak głupiego. Będę jutro o 9.” Cały czas płakałam, a gdy o 8 Joy wstała, ja byłam już wyszykowana. Moja strona pokoju była pusta, a ja nie mogłam też na nią patrzeć. Wzięłam walizki i zniosłam je na dół. Na śniadaniu byli już wszyscy oprócz Austina i Joy. Gdy tylko weszłam wszelkie rozmowy zamilkły. Każdy spojrzał na mnie, ale może dlatego, że cały czas z oczy leciały mi łzy. Usiadłam między dwoma pustymi krzesłami jeszcze nieobecnych osób. Po chwili stresującego milczenia wszyscy zaczęli rozmawiać. Eddie i Nina na przykład żywnie wyrażali swoje opinie na jakiś temat, ale mimo, że żywnie to nic nie było słychać. Fabian za to patrzył na nich zazdrośnie. Wtedy do jadalni weszła bardzo smutna Trudy.
         - Piper, gwiazdko, choć tutaj.
         - Czemu ? – spytała Patricia.
         - Temu !
         Powiedział to nikt inny, jak nasz brat Bill. Ma czarne, długie, sterczące na wszystkie strony włosy i czarne oczy. Jak zawsze jest pomalowany mocniej  niż nawet Patricia i ubrany na bardzo rockowo. Gra w niemieckim zespole Tokio Hotel. Gdy go zobaczyłam wstałam od stołu i bez słowa poszłam na korytarz.
         - Bill Kaulitz z Tokio Hotel ? O mój Boże ! – wykrzyczał Eddie.
         - Choć, Pat. – powiedział Bill i wyszedł z jadalni.
         Słyszałam jak Eddie tłumaczył niezorientowanym kim właściwie jest Bill. Nie słuchałam go, tylko bardziej się rozpłakałam i rzuciłam bratu na szyję.
         - Już aniołku. Będzie dobrze. – poklepał mnie po plecach, a ja puściłam go.
         - Idź do Victora. Patricia cie zaprowadzi. – powiedziałam.
         - Jasne. – odpowiedział. – Choć diable. – rzucił do Patty.
         Jak na tak wyglądającego rockmena to Bill jest bardzo miły i spokojny. Przynajmniej teraz.
          Spojrzałam na hol Domu Anubisa, a po minucie powiedziałam :
          - Będę tęsknić.
          Joy zaczęła schodzić po schodach. Wskazałam, żeby weszła do salonu, a sama zaraz tam poszłam.
          - Hej kochani ! Może tak bez zbędnych pożegnań to już powiem tak ogólnie, że jadę. Będę za wami bardzo tęsknić i na pewno was nie zapomnę. Nigdy w życiu. Papa. – i wyszłam z salonu ze spuszczoną głową.
          Wzięłam małą torbę, która leżała na ostatnim stopniu schodów, bo widocznie resztę zabrało moje rodzeństwo. Wyszłam z Domu i poszłam przyśpieszonym krokiem do wielkiego, czarnego auta. Gdy podeszłam naszła mnie ochota po raz ostatni spojrzeć na Anubisa. Jednak jak się odwróciłam drzwi było pełne mieszkańców, którzy wychodzili ze smutnymi uśmiechami. Wzruszyłam się.
         - Poczekam na ciebie. – powiedział Bill i wskoczył za kierownice zakładając okulary przeciwsłoneczne.
         Rozglądałam się za Austinem, ale go nie było, więc zaczęłam się żegnać z resztą. Gdy doszłam do Niny ta wyszeptała mi do ucha : „Trochę mi przykro, że Austin nigdy nie odpowie za to, co robi.” Uciekłam w stronę samochodu. Przytuliłam Patricie i chciałam wsiąść do auta, lecz …

             *Austin*
       Nie wychodziłem z pokoju. Myślałem o tym, co zrobić. Chodziłem z kąta w kąt, czasami kopiąc rzeczy, które stawały mi na drodze, lub waląc pięściami albo głową w ścianę. W końcu wybiegłem z pokoju i zajrzałem do salonu. Było pusto i cicho. Ruszyłem do drzwi wejściowych. Z daleka poznałem, że dziewczyna wsiada do czarnego vana.
         - Piper, NIE !!! – krzyknąłem.
         Podbiegłem do niej i zrobiłem jedyną rzecz, jak była odpowiednia w tej chwili.

Nie było mnie prawie miesiąc, wiem. Mam nadzieję, że podoba się wam ten rozdział. Postaram się dodawać częściej.

  Następny za 8 komentarzy.