niedziela, 30 czerwca 2013

Rozdział 12

                                Rozdział 12
       *Patricia*
         Eddie stał obok mojego łóżka. Z jego oczu można było wyczytać jak z otwartej książki strach i złość na samego siebie. O co chodzi z tym dyrektorem, co on ma z tym wszystkim wspólnego ? Blondyn zaczął zaniepokojonym głosem wszystko tłumaczyć, aczkolwiek mu to nie wychodziło. Nie uwierzyłam w żadne jego słowo.
          - No bo … On nie lubi patrzeć na zakochane pary, bo przypomina mu się to , że nie ma rodziny.
           - Dobra, nie zmyślaj. Nie wierze i tak, i tak. – odpowiedziałam obojętnie.
           - A to czemu ? – dopytywał.
           - Bo on ma żonę Victorię i dwójkę dzieci, Lily i jakiegoś chłopca, Andy, czy jakoś tak.
           Eddie patrzył na mnie z przerażeniem, dlatego postanowiłam odpowiedzieć jakoś na jego poprzednie pytanie.
            - Chcesz wiedzieć, czemu wybiegłam wtedy z Sali ? Byłam zszokowana i zaskoczona. Nie spodziewałam się tego z twoje strony.
             - Co z tym zrobimy ? – spytał mnie blondyn.
             - Zapomnimy. Zachowujmy się jak na początku. Ok ? – wyciągnęłam rękę w jego kierunku.
              Niechętnie ją uścisnął.

        *Eddie*
               Wyszedłem od Patrici załamany. Poszedłem do pokoju. Stanąłem pod drzwiami i usłyszałem rozmowę Austina z kimś przez telefon.
               - Nie ważne ! Ile jest za 500 dolarów ? – krótka odpowiedź. – Żartujesz  ? Zmieniłeś ceny ? Dzięki Bradley.
               What ?????? Nie mogłem uwierzyć własnym uszom.
               Bradley to dostawca narkotyków w Ameryce. Dilerzy z całej Ameryki Północnej go nienawidzili i najchętniej by zabili. Sprzedawał najlepszy i najtańszy towar. Nawet po 30 dolarów. Tak to nie możliwa, ale jednak. Dlatego był Bogiem dla ćpunów. Ja nigdy nie brałem, żeby nie było. Nienawidzę tego. Usłyszałem jeszcze tylko końcówkę rozmowy mojego przyjaciela.
               - 25 działek za 500 dolarów ? To cud ! Jesteś cudowny Bradley ! Nara.
               Nie wytrzymałem. Otworzyłem po cichu drzwi i oparłem się o framugę.
                - 25 działek za 500 dolarów. Faktycznie cud. Nie ma nic lepszego niż radocha z obniżenia cen narkotyków. – udałem zachwyconego.
                - Ale to nie dla mnie. Dla Fabiana. – odpowiedział mi Aus.

Dodałam już dziś, żeby móc dodać jutro jeszcze jeden lub dwa. Może być ?

                                                                                                                    /Rebecka

Rozdział 11

                       Rozdział 11
      *Eddie*
        Do późne godziny nie mogłem zasnąć. Udało mi się może przed czwartą, ale obudziłem się i tak przed szóstą. Od razu wstałem i poszedłem przygotować się do pokazania ludziom myśląc o wydarzeniach minionego wieczoru. Miałem przed oczami ucieczkę Patrici, ale i minę mojego ojca – Sweeta.
         Gdy wróciłem do pokoju z łazienki, zastałem Fabiana siedzącego na łóżku i patrzącego z przerażeniem na bałagan, który robił właśnie Austin. Blondyn krążył po pokoju zaglądając do każdej szafki i szuflady.
          - Co on robi ? – zapytałem.
          - Szuka czegoś lub udaje huragan. – odpowiedział mi brunet.
          Zaśmiałem się smutno. Wyszedłem, a jakiś głos w mojej głowie kazał mi iść na górę. Na samą górę. Do najwyższego pomieszczenia w Domu Anubisa. Do pokoju Amber, Niny i Patrici.
           Gdy dotarłem i stałem przed drzwiami chciałem jeszcze zawrócić. Jednak w tej chwili drzwi otworzyła wysoka blondynka. Uśmiechnęła się na mój widok jak najszerzej umiała  i krzyknęła :
           - Patricio ! Do ciebie. Wejdź. – zwróciła się do mnie.
            Wszedłem do ich pokoju, a Pat spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem.
            - Co tu robisz ? – zapytała zdziwiona. – Myślałam, że nie będziesz chciał ze mną gadać.
            - O y , chyba musimy porozmawiać. Ja … - przerwałem, bo czułem, że Nina i Amber przyglądają nam się z zaciekawieniem.
            Wzrok Anielicy i mój powędrował ku dziewczynom.
            - Oł … To my już pójdziemy. – pociągnęła za sobą Amber Nina.
            Gdy dziewczyny wyszły, ja stałem tak i patrzyłem na piękną Pat.
            - Więc ? O co chodzi ? – przerwała niezręczną ciszę Patricia.
            - Nie wiesz ? – spytałem. – Czemu uciekłaś? Nic nie powiedziałaś. Czemu ?
            - Żeby było śmiesznie. – droczyła się z mną Patty.
            - Jedyna śmieszna rzecz to była mina dyrektora. – o mały włos nie powiedziałem „mojego ojca”.
            - A co on ma do tego ? – zdziwiła się dziewczyna-anioł.
            O NIE !!! Za długi język …

I jak ? Podoba się ? Mam nadzieję . Mam dla was informację. Jest prawdopodobieństwo, że od poniedziałkowego popołudnia nie będzie mnie w domu. Jadę do babci, a ona nie ma komputera. Jutro przed południem może coś napiszę. Przepraszam, za długą nie obecność …  Proszę o pytania do postaci.


                                                                                                                           /Rebecka 

Zapowiedź

    Już dzisiaj pojawi się nowe opowiadanie. Mniej więcej za pół godziny lub godzinę. Co się wydarzy ?

   Czy Eddie porozmawia z Patricią ?
   Czy wyjawi jej swój największy sekret ?
   Czy Anielica wyjawi blondynowi prawdę ?

Dowiecie się  wkrótce. 

Czemu nie zadajecie pytań postaciom ?  Prosiłabym o wiele pytań, bo to sprawia mi frajdę. Jeżeli będziecie mieli problem z dodaniem pytania, to napiszcie w komentarzu pod najnowszym opowiadaniem, zgoda ?

                           /Rebecka 

sobota, 29 czerwca 2013

2000 !!!

2000 wejść ... To dużo, przepraszam, że dawno nie było scenariusza. Nie długo się pojawi ! Dziękuję, że jesteście .

                                         /Rebecka


środa, 26 czerwca 2013

Prośba

Chcę was poprosić o zadawanie pytań postaciom. Piszcie w komentarzach w zakładce "Pytanka do postaci" swoje pytania. Mogą być do postaci, ale i do mnie, czyli autora bloga. Komentarze z pytaniami, na które już odpowiedziałam będą usuwane, bo tak mi będzie wygodniej się połapać. Ok ? Zadawajcie pytanie ...
                             
                                                           /Rebecka

Rozdział 10

                           Rozdział 10
       *Eddie*
        Jerome i Alfie stali z otwartymi szeroko ustami, a Amber uśmiechała się pod ścianą. Gdy oderwaliśmy się od siebie, Patricia spojrzała na minie wielkimi oczami, odwróciła się i uciekła. Joy, Nina i Amber pobiegły za nią, a do mnie podeszli Austin i Fabian.         
        - Czemu ona uciekła ? Nie rozumie. – zapytał Aus.
        - W sumie ja też byłem zaskoczony. Może się przestraszyła ? – odpowiedział brunet.
        - Tak. Miała się czego przestraszyć. Przecież to Eddie. – zaśmiał się blondyn.
        Słuchałem ich konwersacji milcząc. Myśli wirowały w mojej głowie. Czemu uciekła ? Co zrobiłem nie tak ? Nie mogłem stać bezczynnie. Poszedłem zawiedziony do Domu Anubisa.
   
       *Patricia*
         Wybiegłam z Sali i podbiegłam na strych, czyli do mojego pokoju w Anubisie. Nie wiedziałam, czemu to zrobiłam ? Po prostu uciekłam jak tchórz. Zdjęłam szpilki i rzuciłam je pod łóżko. Nagle drzwi otworzyły się z hukiem i wbiegły dziewczyny.
         - Czemu wybiegłaś ? – spytała Nina.
         - Przecież to było takie romantyczne ! – dokończyła Amber.
         - Dziewczyny dajcie mi spokój. Nieważne czemu to zrobiłam. – odpowiedziałam.
         - Dobra laski, zostawmy ją. Jeżeli będzie chciała to nam powie. Nie naciskajmy. – wyciągnęła dziewczyny Joy.
         Byłam jej za to wdzięczna. Leżałam tak przebrana w luźny strój do czwartej, czyli dwie godziny po powrocie koleżanek z imprezy. Myślałam jak teraz spojrzę w oczy Eddiemu ? Po paru minutach udało mi się zamknąć.

       *Fabian*   
         Przed balem planowałem spędzić ten wieczór z Niną, aby był wyjątkowy. Jednak okazało się, że muszę iść z Joy. Było fajnie. Śmialiśmy się, bawiliśmy.
         Nie rozumiałem zachowania Patrici. Mogła powiedzieć Eddiemu co myśli, żeby ten nie musiał się zamartwiać, ale ona wolała po prostu uciec i nie wrócić na bal.
         Około drugiej w nocy skończyła się impreza. Wróciłem razem z Austinem do pokoju. Zobaczyliśmy tam Eddiego, który siedział przygnębiony na łóżku i patrzył w okno.
         - Jak się czujesz ? – spytałem.
         - Dobrze, przecież się nie będę przejmować, nie  ? – odpowiedział ze sztucznym uśmiechem blondyn.
           Położyliśmy się i zasnęliśmy. Przynajmniej ja i Aus.

Wiem ! Kompletna beznadzieja. Nudne .. Proszę o komentarze. Mogą być negatywne, bo ten Rozdział jest meeeega beznadziejny.

                                                             /Rebecka                                      

wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 9 + pytanko

               Rozdział 9
         *Eddie*
           W przejściu wisiała jakaś firanka.
           - Joy wyjaśnij mi, po co to, skoro obok są drzwi ? – zapytałem.
           - No dla dramaturgii . – odpowiedziała .
           - Mają nawet takie same sukienki, tylko innego koloru . – powiedziała Pat,  gdy Joy odeszła .
            - Kto ?
            - Joy i Piper. Kiedyś ja i Joy byłyśmy nierozłączne . Potem poznała moją siostrę, na wakacjach. W szkole Joy odeszła na rok . Ja zaprzyjaźniłam się z Niną, a ona woli Piper . – wyjaśniła mi Patricia .
             - Aha … Zatańczysz ? – zapytałem z nadzieją w głosie .
             - Nie, ja nie tańczę .
              Odszedłem zawiedziony z odmowy Patty . Chciałbym poprosić ja jeszcze raz, ale wyszedłbym na desperata . No może, gdyby pojawiła się jakaś motywacja …
              W wtedy podeszli głupi i głupszy .
             - Może zakładzik Miller ? – spytał Jerome .
             - Założymy się, że nie uda ci się zatańczyć z gotką . – dokończył Alfie .
             - Jeżeli ci się nie uda oddajesz mi całą kasę z ostatnich dwóch miesięcy . A jeżeli nie to … - zaczął blondyn .
              - Jerome zaśpiewa na scenie „Rolling in the deep” . – dokończył drugi .
             No to mam moją motywację !
              - Spoko.
             Odczekałem dwie minuty i ruszyłem w stronę anielicy podrygując w rytm muzyki .
              - Nie . – odpowiedziała, gdy tylko otworzyłem usta .
              - Czemu ?
              - Nie chcę . – odpowiedziała .
              - Trudno . – pociągnąłem ją na parkiet.
              Zaczęliśmy tańczyć. Alfie i Jerome mieli dziwny wyraz twarzy. Patricia nie odzywała się, ale patrzyła na mnie cały czas. Cały czas myślałem o nas jako o parze. Słodkie pocałunki, przytulenia.
                Do sali wszedł dyrektor, a po chwili melodia zwolniła. Przestaliśmy tańczyć, ale ja nadal trzymałem jej ręce. Nie chciałem ich puszczać. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie. Zacząłem się zbliżać, a nasze usta dotykać …
                Szkoda, że nie widzieliście wtedy miny mojego ojca  J


Wiem ! Baaaardzo długo nie pisałam, ale nie wiedziałam co. Brakowało mi weny . I wiem też, że moje opowiadania są kompletnie inne, niż jest w filmie. Jeżeli chcecie coś zmienić, to piszcie . I mam też pytanie . Czy chcecie zakładkę z pytaniami do postaci ? Wiem… Rozdział beznadzieja ….
                                                     /Rebecka

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Nie chciałam ... Sorry

Chciałam was bardzo przeprosić i poinformować, że do czwartku nie dodam rozdziałów. Muszę się uczyć, bo to w końcu czasu coraz mniej, a rada jest w czwartek. Trzeba się śpieszyć. Sorry ... Nie bądźcie źli.

Dodałam też ankietę : "Która sukienka najbardziej ci się podobała" . Jeżeli chcecie sobie je przypomnieć są w rozdziale 8 ... 

Jeszcze raz sorry.

                                                                                                      /Rebecka

sobota, 15 czerwca 2013

Rozdział 8

                                           Rozdział 8
   *Mara*
        Gdy tylko wszyscy mieszkańcy Domu Anubisa przekroczyli próg Amber kazała wejść do salonu. Potem ogłosiła :
        - Będziemy losować, kto z kim idzie na bal. Niech każdy chłopak ustawi się tam.
        Pokazała im miejsce koło stołu. Zaczęli losować, poczym Alfie powiedział :
        - Idę z Niną.
        - Idę z Amber. – ogłosił Jerome z dziwnym wyrazem twarzy.
        - Ja idę z Joy. – zdziwił się Fabian.
        - Idę z Piper. – powiedział Austin.
        - Idę z Willow. – krzyknął Mick.

  *Eddie*
        Spojrzałem na kartkę z imieniem i nie mogłem uwierzyć.
        - Idę z Patricią.
        - Co ??? – spytała dziewczyna.
        - Tak !!! – krzyknęła uśmiechnięta Amber.
        Resztę dnia spędziłem w pokoju patrząc na wylosowaną kartkę. Byłem wniebowzięty.
        Wreszcie nadszedł piątek. Dzień balu. Byłem już wyszykowany w garnitur, czerwoną koszulę i czarny krawat, czyli taki jaki kazała mi założyć Pat.
        Razem z innymi chłopakami czekaliśmy na dziewczyny. Było u nas dwóch z Domu Izydy. Ben i Matt.
         Wreszcie na schodach pojawiła się Willow, a za nią K.T., Mara, Nina, Piper, Joy, Amber. Potem niepewnie zeszła Patricia.
         - O mój Boże ! – krzyknąłem, nie mogąc nic więcej powiedzieć.
         Miała krótką czarną sukienkę. Rozpuszczone włosy i wysokie szpilki…. Chwila SZPILKI ???
         - No okej. To chyba możemy iść. – powiedziała blondynka.
         Założyłem czerwony kwiatek na rękę Patrici i poszliśmy na bal. Jednak nie chciała mnie chwycić za rękę… L
  
Sukienka Willow


Sukienka K.T. 

Sukienka Mary

Sukienka Niny

Sukienka Piper 

Sukienka Joy 

Sukienka Amber 

Sukienka Patrici 


No wyszedł krótki, ale musicie być cierpliwi. Nie mam weny. A co do szablonu, to proszę o pomoc. Sama nie dam rady. To mój pierwszy blog.  HELP !!! Help, help, help.

I love my readers !!!

                                                                                      /Rebecka

Rozdział 7

                                Rozdział 7
      *Eddie*
     Obudziłem się o czwartej i nie mogłem zasnąć. Miałem w głowie słowa Niny : „Przez ciebie nasi rodzice nie żyją.” Mój najlepszy przyjaciel jest narkomanem. Rozmyślenia moje przerwał budzik.
     - Dzień dobry ! – powiedział Fabian.
     - Hej ! - odpowiedziałem razem z Austinem.
     Ogarnąłem się i poszedłem na śniadanie. Usiadłem przy stole obok Patrici. Jedliśmy kanapki, kiedy nagle do jadalni weszła zawiedziona Amber i powiedziała :
      - Pan Sweet nie zgodził się na powitalny bal.
      - A właśnie, czego on chciał od ciebie wczoraj, Eddie ? – spytała Mara.
      - Dał mi plan lekcji i takie pierdoły… - odpowiedziałem spanikowany.
      - Może ty byś go spróbował namówić. – powiedział Aus.
      Spojrzałem na niego przestraszonym wzrokiem.
      - Niby czemu ja ?
       - Ktoś musi, a ty jesteś w tym dobry. – odpowiedział mi.
       - To pójdziemy razem. Przekonamy go. Od razu mówię – każdy musi mieć parę. – powiedziała blondynka.
       - Ale nas jest o dwie za dużo. – powiedziała K.T.
       - Przecież są też inne domy. Dom Izydy, Dom Nut, Dom Hathor. Ktoś się znajdzie. – odpowiedziała promiennie Amber. Widocznie kochała bale.
        - Czy ja naprawdę muszę iść ? – spytała Patricia.
        - Odpowiedziały Amber, Nina, Piper i Joy.
        - Dobra, ale z kim ? – poddała się Pat.
         Amber rozejrzała się po mieszkańcach Anubisa, a potem jej wzrok zatrzymał się na mnie. Uśmiechnęła się i razem z Joy i Niną powiedziała :
        - Z Eddiem !
        - Co ? Nie !!! – wykrzyknęła anielica.
        - Dzięki. – roześmiałem się ponuro.
        Ta zrobiła się czerwona jak burak. Dalej jedliśmy milcząc. Potem blondi kazała mi iść po torbę i mieliśmy iść do mojego ojca w sprawie balu.
    
     *Amber*    
        Gdy weszliśmy do gabinetu Sweeta ten nie spojrzał na mnie ani razu, nawet, gdy coś mówiłam. Obserwował każdy ruch Eddiego. Ich konwersacja nie trwała długo. Eric szybko się zgodził się, gdy Miller do prosił.
        - Czemu nie chcesz balu ? Przecież my wszystko przygotujemy.
        - A przekąski ? – spytał dyrektor.
        - Trudy może pomóc. Pytałam już. – wtrąciłam.
        - No widzisz ? Zgódź się. – nalegał Eddie.
        - No dobrze, ale potem posprzątacie. W piątek bal. Dowidzenia. – odpowiedział sztywno Sweet.
        Gdy zadowolona odchodziłam do drzwi i obróciłam się, by zobaczyć, czy chłopak idzie, spostrzegłem, że Eric pokazał coś na kartce Millerowi. Ten potrząsnął głową twierdząco i poszedł za mną. Na kartce chyba była napisana godzina, ale która ? To wszystkie takie tajemnicze, jak co roku. Najpierw Kielich Ankh i sekta Victora, potem Maska Anubisa i Senkhara,  a teraz Eddie Miller i Eric Sweet.

       *Nina*
         Zaraz po pierwszej lekcji podbiegła do mnie Amber.
         - Robimy bal.
         - Dobrze. Wiesz, przyśniła mi się Sara, ale nie z kolejną zagadką, tylko raczej to było wspomnienie. Tęsknie za nią. – powiedziałam blondynce.
         - Oby był choć jeden rok bez zagadek i narażania życia. – powiedziała dziewczyna i uciekła.
 
            *Alfie*
         Podbiegł do mnie mój skarbek i pocałował mnie w policzek.
         - Sweet zgodziła się na bal, ale chyba nie pójdziemy na niego razem. – powiedziała i odwróciła się na pięcie.
         - Co ??? – spytałem zszokowany tym wyznaniem.
         - Będziemy losować kto z kim idzie. Chyba, że mnie wylosujesz. – wyjaśniła mi Amber.


Mam nadzieję, że warto było czekać. To koniec roku, więc mam trochę na głowi. Tym bardziej, że jest ciepło. Podoba wam się. Proszę o jak najwięcej komentarzy.

I jeszcze jedno. Chciałabym jakiś ciekawy i oryginalny szablon z Peddie, tylko w jakimś ciemnym kolorze.

                                      Pozdrawiam… /Rebecka

środa, 12 czerwca 2013

1000 !!!

Mam już tysiąc wejść, z tej okazji jutro pojawi się opowiadanie o wieeeeeele dłuższe. Dziś już zacznę je pisać, żeby zdążyć jutro dodać ... 

Kocham was <3<3<3  :)  
                                                   /Rebecka  

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 6

                                                 Rozdział 6
        Do jadalni weszła niska, starsza kobieta.
        - Cześć gwiazdki. Jestem Trudy. Wasza opiekunka. A wy? – spytała nas.
        - Eddie. – powiedziałem.
        - Austin.
        - K.T.
        - Willow.
        - Piper.
        - O! Jesteś siostrą bliźniaczką Patrici? Nic nam o tobie nie mówił. – odpowiedziała Trudy.
         - Naprawdę? – rzuciła oskarżycielskie spojrzenie anielicy.
        Ta natomiast była nieobecna.
         - Hę? – spytała.
         Nikt jej nie odpowiedział. Jedliśmy w ciszy, aż tu nagle…
         - Właśnie wybiła dziesiąta! Macie dokładnie pięć minut, a potem chcę usłyszeć jak upada ta szpilka. – i upadła.
         Wszyscy wstaliśmy i ruszyliśmy do pokoi. Uszykowaliśmy się i położyliśmy się do łóżek. Około 23:20 Austin wstał, uczesał włosy jakby niewiadomo gdzie szedł i wyszedł. Ja – z natury ciekawski – poszedłem za nim. Usłyszałem całą ich rozmowę.
          - Czemu tu przyjechałeś? – spytała Nina.
          - A co? Nie cieszysz się? – zadrwił Austin.
          - Nie! – wykrzyczała Nina. – Nie chcę brata ćpuna w szkole! Przez ciebie nasi rodzice nie żyją!
         Tym mnie zaskoczyła. Nie wiedziałem.
          - Przeze mnie? Ty prowadziłaś samochód! – szepnął Aus.
          - Namówiłaś mnie, żebym wzięła narkotyki! Potem zacząłeś mnie łaskotać i kręcić kierownicą! Spanikowałam i walnęłam w drzewo. To twoja wina. Nie chce, aby ktoś wiedział, że jesteś moim bratem! – rozpłakała się i uciekła na górę.
         Ja wybiegłem z ukrycia i krzyknąłem:
         - Ćpasz?
         - Cicho! – uspokoił mnie Austin. – I co z tego? Proszę cię! Zapomnij o tym. To przeszłość. Spoko?
         - Jasne. – odpowiedziałem bez przekonania.


Czy jesteście zaskoczeni? Podoba się? Jak myślicie co będzie dalej?  Czytajcie i komentujcie.
Pod poprzednim postem było kilka komentarzy, a to naprawdę mało w porównaniu do rozdział 4 – było tam aż 14 komentarzy.


Dam wam wyzwanie. Następny rozdział pojawi się dopiero kiedy będzie 10 komentarzy…. Dacie radę?????                                                        /Rebecka

niedziela, 9 czerwca 2013

Pomóżcie.

Chciałabym jakiś szablon, lecz mam dwa problemy.  

1. Nie wiem skąd taki wziąć.
2. Nie wiem jak, go wstawić, aby był na bloga .

   Pomożecie ? Proszę ...


                                                            /Rebecka 

Rozdział 5 + sorry

                             Rozdział 5
*Patricia*
      To będzie najgorszy rok! Moja siostra bliźniaczka, też tu się uczy! Będą nas mylić lub pytać „Która to?”. Nienawidzę tego!
      Do salonu weszli Fabian, Eddie i Austin. Serce mi mocniej zabiło. Wysoki blondyn w czarnych spodniach i czarnej bluzce z logo zespołu My Chemical Romance. Mamy taki sam gust  muzyczny i styl. Eddie. Nawet imię ma ładne.. Co ja wygaduję? Nie chcę o nim myśleć. Nie!
      - Cześć wam! – powiedział Austin.
      - Hej! Może chcecie, żeby was oprowadzono po domu. Pokazał, gdzie co jest. – spytała Mara.
       - No pewnie, może być. – odpowiedział Eddie.
        - No ok. Willow, K.T. i Piper już wiedzą, co i jak. Oprowadzała je Gotka.  – powiedziała Amber.
        - Zawsze jest dla ciebie taka wredna? – spytał Eddie.
        - Tylko jak ma dobry humor. – odpowiedziała obojętnie. – To jak, oprowadzić was?
        - Jasne, chodźmy. – powiedział Austin.

*Eddie*
      - Doba, więc tu jest salon i jadalnia, tam kuchnia. Tutaj są wasze sypialnie. Koło schodów jest piwnica. „Święte miejsce” Victora. Zawsze zamknięta. Tam po lewo jest pokój Victora, a po prawo sypialnie strych. To tyle. Cisza nocna jest o 22:00. Potem Victor wyciąga szpilkę i mówi, że chce usłyszeć jak ona upada. – wyjaśniła dziewczyna-anioł.
     - Kolacja – zawołał ktoś z jadalni.
     Wszyscy wyszli ze swoich pokoi i skierowali się w stronę dochodzącego głosu.
     Gdy stali mieszkańcy Domu Anubisa usiedli przy stole zostało pięć wolnych miejsc. Ruszyłem, aby usiąść obok Patrici.

Przepraszam, za nieobecność, ale tak jak pisałam wcześniej miałam zepsutą klawiaturę. Jest naprawiona i mogę pisać dalej.  W następnej części dowiecie się, jak potoczą się losy bohaterów.

    O czym Nina chce rozmawiać z Austinem?
    Czy odbije się to na jej związku z Fabianem?
    Czy Eddie i Anielica będą razem?

 Czytajcie, następny za 5 komentarzy.

                                                                                             /Rebecka

sobota, 8 czerwca 2013

Chce przeprosić

Nie pojawiają się rozdział, bo mam zepsutą klawiaturę. Teraz piszę na ekranowej co jest trudne i czasochłonne.  :)

Sorry, sorry, sorry .               
                                     /Rebecka

środa, 5 czerwca 2013

Rozdział 4

                                                 Rozdział 4
     -Hej! Ty to… sorry, nie pamiętam – przyznałem się.
     -Fabian. Będziemy dzielić pokój z jakimś Austinem. Podobno z Ameryki. – powiedział mi Fabian – I jak… - nie skończył, bo ktoś z korytarza krzyknął:
      -Jest tu ktokolwiek?
      Wybiegłem na korytarz i zobaczyłem mojego najlepszego przyjaciela.
       -Eddie?
       -Austin? Co ty tu robisz? – spytałem i przywitałem się z nim.
       -Będę się tu uczył, a ty?
       -Też. – odpowiedziałem ciesząc się jak dziecko, które dostało cukierka.
       Wtedy do holu wbiegły Amber, Nina, K.T. i Willow.
        -O, hej! Ktoś ty? – spytała Amber
        Dziewczyny zaczęły się witać z Austinem, a Nina spojrzała na niego wzrokiem mówiącym „Nie mów im!!!”. Dała mu jakąś kartkę, a ten dyskretnie włożył ją do kieszeni. Potem ta zapoznała się z nim. Tylko ja zrozumiałem ten gest. Może wyjaśnię : Znam Ninę i Austina. To rodzeństwo. Ta cała gadka z nią była kłamstwem. Kazała mi udawać, że się nie znamy. Nie wiedziałam, czemu?
        Gdy wszystkie przywitały się z nowym, zaprowadziłam go do naszego pokoju. Ten zaczął wypytywać mnie o osoby z tego domu. Powiedziałam mu to, co sam wiem.
        -Amber, ta blondynka i Alfie, ten ciemnoskóry, to para. Ona jest niezbyt inteligentna, a on to dowcipniś. Fabian jest miły i chyba bardzo mądry. Patricia słucha ostrej muzyki i ma siostrę bliźniaczkę – Piper. Mick to raczej sportowiec, a jego dziewczyna, Mara, raczej naukowiec. Tyle wiem, ale połowa to domysły. Ninę chyba znasz, no nie? Co było na tej kartce?
         -„Dzisiaj koło schodów – 23:30. Pilne.” Ale cisza nocna jest o 22:00, no nie? Moja siostra łamie zasady? Ciekawe. Ta szkoła ją zmieniła. – powiedział Aus.
         Wtedy do pokoju wszedł Fabian.
         -Hej! O czym gadacie? – spytał.
         -Tak ogólnie, o was. – odpowiedziałem.
          -Świetnie. Mam nadzieję, że coś miłego. – powiedział.
          -No. Powiesz nam coś o Jeromie i Joy? – spytałem.
          -Więc… Jerome i Alfie uwielbiają robić żarty. Joy kumpluje się z Piper, Marą i Patricią. Jest odpowiedzialna i lojalna. – wyjaśnił nam.
          -No spoko. – palnąłem
          -Chodźmy, bo zaraz kolacja, a potem szpilka. – powiadomił nas Fabian
          -Jaka szpilka? – spytał Austin.
          -Potem się dowiecie. – odpowiedział.
         Wyszliśmy z pokoju i skierowaliśmy się do salonu.


Kolejny rozdział pojawi się, jeżeli będą trzy komentarze…            /Rebecka 

Polecam też bloga, który jest megggga. Należy do WYRAŹNIE INNEJ  ...

Sorry :*

Przepraszam, że cały czas pisałam, że nie mam komentarzy na blogu. To był mój błąd. Zapomniałam zaakceptować wasze komentarze.  SORRY !!!  Proszę o wyrozumiałość, bo to mój pierwszy blog. 

Jeszcze raz sorry !!!!!!!               
                                                                                                                                                                 /Rebecka

wtorek, 4 czerwca 2013

Rozdział 3

                                               Rozdział 3
*Eddie*
      -Bardzo dobrze, Sweetie! – zakrzyknął Alfie. Wszyscy wybuchnę li śmiechem. Dołączyłem do nich. Eric Sweet, czyli mój ojciec spojrzał na mnie wzrokiem zabójcy. Wszyscy zamilkli.
     -Mogę cię prosić na chwilę? – zapytał mnie Sweet
     -No, skoro nalegasz. – parę osób parsknęło śmiechem.
  Wyszliśmy z Anubisa i poszliśmy na plac przed szkołą.
    - No to co Ericu? Czego chcesz? – spytałem
    -Nie nazywasz mnie tatą? – zapytał
    -Yyyy… Nie! Nie zmieniłem też zdania. Nie powiem nikomu, że jesteś moim ojcem. – odpowiedziałem podniesionym głosem.
    -Skoro właśnie taki jest twój wybór. – odpowiedział i odszedł.
     Poszedłem w stronę domu i na schodach spotkałem Patricie. Siłowała się z walizką. Dziwne. Jeszcze jej nie zaniosła?
      -Hej Patricia! Pomogę ci z tą walizką. – ta nic nie odpowiedziała tylko rozejrzała się.
      -Tutaj! – pomachałem jej ręką przed twarzą.
      -Szukam Patrici. – odpowiedziała
    Wziąłem jej walizkę i zaniosłem na górę. Zauważyłem, że ma inne spodnie i bluzkę.
     -Haha. Czemu się przebrałaś? Tamta bluzka była fajniejsza. – powiedziałem, co dziwne, bo chłopaki rzadko zwracają uwagę na strój dziewczyn. – Też kocham System of a down.
    Spojrzałem na dotychczas milczącą Patricie, która teraz zwijała się ze śmiechu.
      -Co cię tak śmieszy, Pat? – zapytałem.
      -Jak mnie nazwałeś? – wybuchnęła jeszcze większym śmiechem. –Ups! Pomyłka. Jestem Piper – siostra bliźniaczka Patrici. Często nas mylą. Jestem tu nowa. Znam tylko Pat i Joy. – wyjaśniła już opanowana Piper
       -No to wiele wyjaśnia. Jestem Eddie. Też nowy.
       -Dzięki za pomoc z walizką. – powiedziała i weszła do Domu Anubisa. Poszedłem za nią.
      Weszliśmy do holu, a tam stały dwie chyba nowe dziewczyny.
       -Hej, jestem K.T. – ciemnoskóra w kręconych włosach.
       -A ja Willow. – powiedziała ruda.
       -Eddie. – odpowiedziałem.
       -Piper.
      Wtedy do holu wbiegła Joy.
       -Piper! Wiesz, że będziemy miały razem pokój? - wykrzyczała
      -Super. Gdzie Patty? – spytała.
       -Nie nazywaj mnie tak! – wykrzyczała z salonu anielica.
      Dziewczyny zaczęły się witać i poznawać, a ja poszedłem do pokoju, w którym zastałem… no i nie pamiętam imienia.

Czemu nie ma ani jednego komentarza ? Jeżeli chcecie to mogą być nawet negatywne. Wtedy postaram się zmienić to, co wam nie odpowiada. Pierwsza osoba, która skomentuje, zostanie zareklamowany na moim blogu (jeżeli posiada bloga). Jeżeli nie to następny rozdział będzie zadedykowany dla komentatora !

                                                                                                                     /Rebecka  

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 2

                             Rozdział 2

*Eddie*
    Fabian pokierował mnie ku salonowi. Gdy weszliśmy zapadła cisza. Wzrok wszystkich padł na mnie.
      - Hej! Jestem Eddie. –odezwałem się
     Dalszą ciszę przerwała blondynka:
      -Hej! Ja to Amber.
      -A ja Alfie. – powiedział ciemnoskóry chłopak
      -Cześć, jesteś ze stanów? – spytała mnie dziewczyna o długich, brązowych, falowanych włosach.
       -Tak. Ty też? – zapytałem. Miała ładny uśmiech. Taki szczery.
       -Jasne. Jestem Nina. – odpowiedziała.
      Blondynka wstała, podeszła do mnie, zaczęła pokazywać i przedstawiać po kolei wszystkich.
       -Ten z odpicowaną grzywką to Jerome, ten blondyn to Mick. Ta w czarnych włosach to Mara, a w kręconych – Joy. Jest jeszcze Patricia. Ma ciemne włosy, upięte na bok i ubiera się jak na pogrzeb kota. – zaśmiała się Amber.
       -Śmieszne landrynko! – powiedziała dziewczyna o wyjątkowym głosie.
      Gdy weszła do salonu poczułem, jakbym zobaczył anielice. Ciemne włosy i błękitne oczy. Tylko skrzydeł brakuje. Miała czarne rurki i bluzkę z napisem System Of A Down. Też uwielbiam tan zespół.
     -Cześć. Jestem Eddie. Nowy tutaj. – przedstawiłam się i wyciągnąłem rękę. Ta zmierzyła mnie wzrokiem i ostrożnie podała mi rękę.
     -Patricia. – powiedziała
    -No dobra. Może powiem ci jakie mamy tutaj pary. Fabine, czyli Fabian i Nina, Amfie – ja i Alfie, Jeroy, czyli Jerome i Joy, Micara – Mick i Mara. Łapiesz? –spytała Amber
    -Jasne. Rozumiem. – powiedziałem
    -Nie chcę was martwić, ale Eddie, tak? Nie jest jedyną nową osobą w Anubisie. – powiedziała niska dziewczyna (chyba Joy) patrząc na rozpiskę pokoi.
    -Jak to? – spytała Mara
    -Jest jeszcze K.T. Rush, Willow Jenks i Piper Williamson. Pat, czemu nie powiedziałaś, że twoja siostra tu przyjeżdża? Będę z nią w pokoju. Jej ! – zapiszczała
    -Jak po wakacjach, młodzieży? – usłyszałem za plecami.
   O nie! Tylko jego tu jeszcze brakowało.


Czemu nie komentujecie ? Wiem, że to dopiero drugi rozdziała, ale proszę napiszcie coś , chociaż słowo, abym wiedziała , że czytacie !                         
                                                                                                           /Rebecka

niedziela, 2 czerwca 2013

Rozdział 1

                                        Rozdział 1

*Eddie*
    Całą drogę samolotem przespałem.  Byłem zmęczony. Wstałem o czwartej myśląc jak to będzie w nowej szkole. Mój ojciec jest tam dyrektorem. Oczywiście nikomu o tym nie powiem.  Nagle z zamyślenia wyrwał mnie taksówkarz :
    - Gdzie pana przydzielili ?
    Spojrzałem, na kartkę.
     - Do Domu Anubisa.
    Taksówkarz przytaknął i po pięciu minutach zatrzymał auto. Wyjął moje dwie walizki i odjechał.
Jest pierwszy września.  Jak wejdę do Anubisa to spotkam grupę ludzi, którzy przytulają się i mówią,  że tęsknili. Nienawidzę takich przywitań. Na szczęście tata pokazał mi w wakacje ten dom. Wiem jak przejść niezauważenie do sypialni chłopców.
    Stanąłem przed Domem Anubisa i sięgnąłem rękę, aby otworzyć drzwi, lecz te same stanęły przede mną otworem. Powoli ruszyłem w stronę drugich drzwi. Słychać było piski i śmiechy. Uchyliłem je i wślizgnąłem się do środka. Nikt nie zwrócił na mnie najmniejszej uwagi.
   Zobaczyłem blondynkę, która przytulała ciemnoskórego chłopaka.
   Dalej już nie patrzyłem na nikogo. Wszedłem do salonu i zobaczyłem na ścianie rozpiskę pokoi. Mieszkam z Fabianem Rutterem w pokoju nr 1. Szybko podążyłem tam razem z walizką.
   Pokój był naprawdę ładny. Wybrałem łóżko przy oknie w najdalszej części pokoju. Położyłem się na nim i wpatrywałem w sufit.
   Nagle drzwi się otworzyły i stanął w nich niższy ode mnie chłopak z czarnymi włosami. Zapytał mnie:
   - Kim jesteś?
   - Hej ! Jestem Eddie. Nowy. Podobno mam spać w tym pokoju. A ty to … ? –zacząłem się tłumaczyć
   - Fabian, miło mi poznać. Czemu do nas nie przyszedłeś? Choć poznasz wszystkich. – wyciągnął mnie z pokoju. I koniec spokoju. 

I jak ? Podoba się ? Komentujcie .


                                                                                                  /Rebecka