niedziela, 29 września 2013

Rozdział 21

                 Rozdział 21 „ Bo go kocham.”
    *Bill*
          Usiadłem na łóżku. Bardzo chciałem wiedzieć co Piper i ten blondyn, który ją wcześniej całował mają mi do powiedzenia. Patricia chyba też chciała to usłyszeć.
             - No to słucham. O co chodzi ? – spytałem.
             - Tak w ogóle jestem Austin, a pan to naprawdę Bill Kaulitz z Tokio Hotel ? – zapytał blondynek.
             - Tak to ja. Inie żaden „pan” tylko Bill. – odpowiedziałem.
             - Okej. To ja nie biorę narkotyków tylko on. – powiedziała Piper i wskazała na chłopaka.
             - No dobra, ale czemu powiedziałaś, że to ty ? Zmusiłeś ją ?! – powiedziałem i wstałem.
              Piper stanęła pomiędzy nami, więc młody ma szczęście, bo chyba jutra by nie dożył.
             - Sama tak powiedziałam ! – krzyknęła.
             - Nie rozumiem. – przyznałem i usiadłem.
             - Wczoraj kolego mnie przyłapał na zamawianiu tego świństwa. Pokłóciliśmy się, a ja złapałem kurtkę i wyszedłem. Piper poszła za mną. Pogadaliśmy, ale jej zrobiło się zimno, więc  założyłem jej swoją kurkę. Potem Victor zrobił przeszukanie i znalazł to w kurtce, a Piper powiedziała, że to jej. – wyjaśnił Austin.
             - Czemu ? – zapytała Patricia.
             - Bo go kocham. – odpowiedziała Piper.
             WTF ???
              - Ja ciebie też Piper, więc nie pozwolę ci wylecieć. – powiedział chłopak.
               - Ja nie pozwolę ci wylecieć ! Mówiłeś mi, że tego nie chcesz i , że nikt cie nie rozumie. Nie pozwolę ci ! – krzyknęła.
              - Och, Piper. – westchnął Austin, a potem ją przytulił.
              -  Łapy przy sobie ! – wrzasnąłem.
              - No właśnie, nie klejcie się tak. – stwierdziła Pat.
              - Sama się w piątek całowałaś.  – rzuciła Piper.
              - Ty co robiłaś ? – wyśmiałem ja.
              Patricia rzuciła we mnie poduszką.
               - Ale się wkopaliście. – zauważyłem po chwili.

  Nie było 10 komentarzy. Wybaczyłam wam i macie rozdział. Następny za 8 ok ? Mam nadzieję, że się podoba.


                                                                /Rebecka

sobota, 21 września 2013

Rozdział 20

            Rozdział 20 „Dobra, młody, koniec !”
          *Piper*
        Ledwo się odwróciłam, a poczułam usta Austina na moich. Pocałował mnie, co było po prostu cudowne. Wszyscy się na nas gapili, a Bill wysiadł z auta. Powoli kroczył w naszą stronę, bo nie lubił, gdy któraś z nas całowała się z nieznajomym mu chłopakiem. Jest taki troskliwy, ale nie teraz !
           - Dobra, młody, koniec ! – powiedział.
            Przestaliśmy się całować, ale Austin wciąż trzymał moją twarz w swoich dłoniach.
            - Odkręcę to. – szepnął poczym puścił moją twarz i zwrócił się do Billa. – Bill z Tokio Hotel ? Nieważne. Nie jedźcie, bo to nie ona. – uciekł do Anubisa, a ja pobiegłam za nim. 
 
           *Austin*
           Zdecydowałem. Ona nie ucierpi przeze mnie. Wbiegłem do gabinetu Victora.
             - Co ty robisz ? – spytał zły.
             - Nie może Pan wyrzucić Piper.
             - Nie będziesz mi mówił co mogę, a co nie. Już ją wyrzuciłem i decyzji nie zamierzam zmieniać. – odpowiedział mi Victor.
              - Ona nie bierze !!! – krzyknąłem wściekły.
              - To czemu znalazłem w jej kurtce narkotyki i czemu przyznała się do tego ? Jak to wyjaśnisz, szczeniaku ?! – uniósł się opiekun.
               - Zrobiła to by mnie chronić, kurtka była moja. Niech Pan zrobi testy , jeżeli Pan nie wierzy. Ona jest nie winna. – powiedziałem błagalnym tonem.
               - Nie prawda ! – krzyknęła zdyszana Piper stając w drzwiach, a za nią Bill i Patricia. Nina i Eddie stali już na schodach, aby słyszeć. Oboje patrzeli na siebie przestraszeni.
                - Zrobimy testy. A teraz wynocha. Już !!! – krzyknął Victor poczym usiadł i coś zanotował. Sięgnął po telefon i rozmawiał z Panem Sweetem, przynajmniej tyle usłyszałem.
               - Patricia, Piper i Blondyn chodźcie. Może do pokoju Piper. – powiedział Bill.
               W czwórkę weszliśmy do pokoju, gdzie stały już Joy i Mara. Dziwne, nie widziałem, aby szły na górę.
                - Cześć, dziewczyny. Zostawicie nas samych ? –spytał wokalista.
                - Jasne. – zachichotała Joy, zarzuciła lokami i wyszła uśmiechając się.
           One wyszły, a ja i Piper musimy wszystko wyjaśnić. Kurde …

Doczekaliście się . Długo musieliście czekać, ale mam nadzieje, że było warto. Jak tam pierwsze tygodnie szkoły ? U mnie jakoś leci. Właśnie zaczęłam gimnazjum .


Następny za 10 komentarzy.                                   /Rebecka