niedziela, 27 października 2013

O rozdziałach !

       Oto co będzie u mnie w rozdziałach 
                      Przewiduję :
 1. W pierwszej części będzie 40 rozdziałów.
 2. Nowa zagadka.
 3. Rozpad Sibuny.
 4. Rozpad Fabiny.
 5. Patricia wylewa coś na kogoś :P .
 6. Przyjazd siostry Eddiego.

                                                      Podoba się ? / Rebecka

Rozdział 22 i 23

         Rozdział 22 i 23 : „Panie dyrektorze mam                                 propozycję.”
                        *Piper*
        Bill zostanie tu na kilka dni. Jest poniedziałek i właśnie wracamy z testów na obecność narkotyków. Dyrektor wezwał nas do siebie.
         - No więc, wszystko jest jasne. Piper Williamson zostaje w szkole, ale ty chłopcze … Niestety muszę cię wyrzucić. – powiedział spokojnie dyrektor.
          - Panie dyrektorze, mam propozycję. Austin idź już, okej ? – zapytałam, poczym chłopak wyszedł.
          Opowiedziałam Sweetowi o naszej rozmowie przed przeszukaniem. Chyba wszystko zrozumiał (choć kto go tam wie), więc zaproponowałam :
          - Może niech pan nie wyrzuca Austina, tylko wyśle na odwyk. Gdy już mu przejdzie to wróci. Będziemy mu dawać notatki z lekcji i takie tam. Niech pan mu pozwoli zostać.
         - Myślę, że mógłbym przystać na te propozycję. Przekaż mu to, a ja załatwię co trzeba. – odpowiedział dyrektor.
         Wyszłam z gabinetu szczęśliwa jak nigdy dotąd. Pobiegłam do Anubisa i weszłam do salonu. Na kanapie siedział Bill, a obok niego Joy (no bo jakby inaczej), Patricia i Eddie. Właśnie szedł do nich Austin. Rzuciłam mu się na szyję, prawie go wywalając.
         - Mówiłem nie przy mnie ! – wyżalił się Bill.
         - Sweet cie nie wyrzuci ! – krzyknęłam.
         - Co ? Jak ty to zrobiłaś ?
         Opowiedziałam mu wszystko, gdy weszliśmy do jego pokoju. Był szczęśliwszy niż ja.
         - Kocham cię, Piper ! – powiedział, gdy skończyłam.

                    *Bill*  
         Zostaje do piątku. Właśnie jemy wtorkową kolację, kiedy wstał Austin.
         - Słuchajcie, ja jutro wcześnie rano będę jechał tam do … na odwyk, więc nie zdążę się pożegnać. Dlatego robię to teraz. Na razie, idę się spakować.
         Po kolacji usiedliśmy sobie w salonie. Joy wpatrywała się we mnie jak w obrazek. Niby nic nowego, ale jakie wkurzające. Nagle do pokoju wszedł Eddie z rękami za plecami.
         - Bill, skoro już tu jesteś, to może …
         - Błagam nie mów, że prosisz o … - zacząłem, ale nie dane było mi skończyć.
         - Dasz mi autograf ? – i wyciągnął plakat ze mną i chłopakami oraz marker.
         Wszyscy wybuchnęli śmiechem, łącznie ze mną. Żeby nie było, że jestem wredny, podpisałem to.
          - Skoro Bill to wasz brat, to czemu macie inne nazwiska i inne pochodzenie ? – zapytała blondynka.
           - Oo, Amber – królowa taktu. – syknął Jerome.
           Patricia i Piper spuściły głowy. Nagle ta pierwsza odezwała się :
           - Moi rodzice oddali mnie i Piper do sierocińca, a jak miałyśmy 10 lat, to nas adoptowali rodzice Billa. Po trzech latach oni zmarli.
            Nikt nie śmiał przerywać panującej wokół ciszy. Po chwili przyszedł Austin, który wyglądał jakby go oświeciło.
            - Tom też musi być waszym bratem, nie ?
            - Tak, a czemu pytasz ?
            - Bo chciałbym mieć zdjęcie z bliźniakami Kaulitz. – odpowiedział, jakby to było oczywiste.
            - Tego nie załatwię, chyba, że …- stwierdziłem, że trochę rozrywki mu się należy.
            Wykręciłem numer brata i włączyłem głośnik.
            - Hallo Bill, wie geht’s Piper ?
            - Piper nie bierze, tylko zakochała się i z własnej, nieprzymuszonej woli kryła kogoś. Jesteś teraz na głośniku i słyszą cie ludzie z Anubisa. Przywitaj się ładnie, Tom.
            - Hej, ludzie ! – krzyknął.
            - Jest tu chłopak, który bardzo chcę cie zobaczyć, ale tylko teraz. – powiedziałem.
          - Jak ? – spytał.
          - Idź po laptopa i ogarnij się, żebyś mógł się ludziom pokazać. Wejdziemy na Skypa.
          - Jasne. Do zobaczenia. – zakończył.
          - Idź po komputer, młody. – rzekłem.
          Chłopak poszedł, a potem siedzieliśmy i gadaliśmy z Tomem.  

Zawiedliście mnie. Ja wiem, że nie pisze znów tak świetnie, jak niektóre blogerki, ale żeby nie móc dobić do ośmiu komów ? Czekałam miesiąc ! Jeżeli pod tym nie będzie sześciu komentarzy w ciągu dwóch tygodni to pomyślę nad usunięciem bloga.

PS. Oto są moje dwa rozdziały połączone w jeden, ponieważ wiem, że wolicie dłuższe.