niedziela, 24 listopada 2013

Konkursik - chcecie macie

          Zagłosowaliście, że chcecie konkurs, więc macie.
Temat : Romantyczne opowiadanie.

Macie napisać opowiadanie romantyczne o waszej ulubionej parze z TDA . 

Chętni niech napiszą w komentarzu "biorę udział", a potem wyślą mi gotowe opowiadanie na mój e-mail :

                                        szczuss@interia.pl

                  Macie na to dwa tygodnie.     
PS. Nagroda to zareklamowanie bloga, stronki na Facebooku itp. Będą też dedykację.   
                                                               /Rebecka

piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 26 1 27

        Rozdział 26 i 27 „Ale randka w pięcioro ?”
                    *Patricia*
          O czym mówił Bill ? Całą drogę do szkoły rozmawiałam o tym z Piper. Gdy doszłyśmy do klasy podbiegła do nas jednak Nina.
             - Patricio, musimy cię porwać. Sorry, Piper.
             Martin zaprowadziła mnie do stolika przy, którym siedzieli i stali już Alfie, Amber i Fabian.
             - Sibuna ?
             - Tak.
             Wszyscy unieśliśmy dłonie i zasłoniliśmy prawe oko.
             - W nocy odwiedził mnie .. ktoś. – wyjaśniła brązowowłosa.
             - Kolejna zjawa ?
             - Tak. Ten duch powiedział :

„Ściany hieroglifów znaleźć musisz
Inaczej się udusisz
Kiedy znajdziesz pokój
Rozejrzyj się Dokładnie
Bo odpowiedź czeka
Może nawet na dnie”
        
          - Znaleźć co ? – zapytał Alfie.
             - Ściany hieroglifów. Gdy skończył rymowankę, złapał mnie za szyję i zaczął dusić. Próbowałam wrzeszczeć i nawet obudziłam Amber, ale i niestety Billa. Ty miałaś słuchawki na uszach, więc nawet jakby słonie obok ciebie przebiegły, to byś nie usłyszała. Twój brat pytał co jest, ale coś zmyśliłyśmy o koszmarach. – zakończyła Nina.
             - Chłopaki wpadnijcie do naszego pokoju po szkole, to pomyślimy, ok ? – zaproponowała Amber.
             - Spoko. – rzucili obydwaj.
             - Niestety ja nie mogę. Bill coś przygotował, więc ja i Piper idziemy z nim. Wpadnę jak tylko skończymy tak naprawdę nie wiem co. – rzuciłam.
             - Dzień dobry klaso ! – zawołała panna Cossi, nowa nauczycielka.
              Pomimo, że lekcja się już zaczęła, to moje myśli błądziły gdzie indziej. Skupiały się na trzech różnych sprawach : Co to za zjawa, czego chce Bill i jak zemścić się na Eddiem. Bądź co bądź zachował się okropnie, a ja muszę go ukarać.

                                                                      *** 
                             *Bill*
          Siedziałem w salonie z Trudy i piłem kawę. To naprawdę nadzwyczajna kobiet. Miła, zabawna, cierpliwa.
             - Właśnie, jak zachowuję się Patricia ? – spytałem.
             - Cóż … Lubi wylewać na różnych ludzi, różne napoje. Często też znika gdzieś z Amber, Niną, Fabianem i Alfiem, co więcej – ta piątka jest najczęściej karana. Zawsze trzymają się razem. Rzadko kiedy są w łóżkach, bo zdarza się, że sprawdzam w nocy ich pokoje, aby upewnić się, że wszystko gra. – odpowiedziała mi kobieta.
               - Oczywiście. – westchnąłem.
               - Myślę, że jeżeli w tym roku będzie tak samo, to powiem o tym Victorowi. Dla bezpieczeństwa moich gwiazdek. Kto wie co tam robią. Gdyby chodziło tylko o Alfiego, Amber, Ninę i Fabiana, to pomyślałabym o podwójnych randkach, ale randka w pięcioro ? – zaśmiała się Trudy.
                - Tak, racja, dziwne. – zadrwiłem. – Jak chcesz to pogadam z nią, a nóż coś wskóram.
                 Do Domu Anubisa zaczęli wchodzić uczniowie po skończonych lekcjach. Piper rzuciła tylko, że będzie gotowa za 5-10 minut. Patricia weszła na końcu razem z gangiem, o którym mówiła Trudy.
              - Ludzie, nie wiem, ile to potrwa. Napiszcie mi, jak dojdziecie do czegoś sensownego, ok ? Wtedy wyrwę się jeszcze szybciej. Sibuna. – zakończyła i weszła do salonu.
               - Zanieś torbę i pośpiesz Piper, Pat. – rzuciłem w jej stronę.
               - Dobra. – wybiegła.
               Co to jest ta cała „Sibuna” ? Nad czym mają myśleć ? Boże, żeby tylko moja Patunia nie wkręciła się w żadne poplątane sprawy z prawem. Tak to bym ją udusił.
               Po około trzech minutach dziewczyny zeszły i oznajmiły, że mogą iść. Szliśmy około 40 minut.  Gdy zbliżyliśmy się do naszego celu, usłyszeliśmy, że coś za nami idzie. Dziewczyny stanęły w pół kroku, a ja zaśmiałem się.
              - I niby z czego ty rżysz ? – wściekła się Patty i odwróciła. – Nie ! Tylko nie ty !

Barabadam ! Moja dwa rozdzialiki. Jak się podobają ? I najważniejsze pytanie : CZY PODOBA WAM SIĘ WĄTEK BILLA W MOICH OPOWIADANIACH ? Zachęcam to ankiety.


                                                                    /Rebecka 

czwartek, 14 listopada 2013

Nowa stonka

Anonimek rzucił pomysł, abym podawała datę następnego rozdziału. Stwierdziłam, że to niegłupie i od razu dam zapowiedź . I ta dam powstała stronka :

                           
                           A w następnym ...


  Zapraszam  !!!!
     
                                                                    /Rebecka    

środa, 13 listopada 2013

Rozdział 25

Rozdział 25 „ Nie przejmuję się takimi łasicami.”
         
                        
                            *Patricia*
           Jak on mógł ? Zakład ? Nie mogłam opanować swoich emocji, które buzowały jak napoje gazowane. Wstałam wściekła i ruszyłam w stronę wstrętnego oszusta. Wszyscy ( z wyjątkiem K.T., Willow, Piper, Eddiego i Billa ) odsunęli się od blondyna, lecz ten rozejrzał się z pytającym wyrazem twarzy. Wzięłam stojący na stole dzbanek z mlekiem stanęłam za nim.
           - Patricio, nie. – zawołała błagalnie Joy.
           Jednak olałam ją totalnie. Całą zawartość dzbanka wylałam na Millera. Uśmiechnęłam się i wyszłam z jadalni.

                           *Bill*
          - Nic nowego. – stwierdziła Nina.
             - Jak to ? – zapytałem równocześnie z Piper.
             - Mnie i Amber też oblała. To jest takie jej „Witaj w Domu Anubisa”.
             Eddie wstał i poszedł prosto do łazienki.
             Powoli wszyscy odchodzili od stołu, więc ja także to zrobiłem z zamiarem pójścia do Patrici. Na moje nieszczęście przed schodami stał Victor, najwyraźniej w nienajlepszym nastroju.
             - Co pan tu jeszcze robi ?
             - Mówiłem panu przecież, że zostanę tu do piątku. – odpowiedziałem.
             -Skoro tak, to powinien pan wiedzieć, że tutaj nie można nosić dużej ilości biżuterii i mocnego makijażu … Dziwne, takie uwagi kieruję do dziewczyn. – zadrwił Rodenmar.
              - To cudownie. – wszyscy zaczęli się przyglądać tej sytuacji. – Jestem tutaj w odwiedziny, więc będę nosił co chcę. – zakończyłem.
              - Proszę natychmiast zdjąć te ozdoby i zmyć makijaż ! – zagrzmiał Victor.
              - Nie. – odpowiedziałem.
              - Więc proszę wyjechać. Jeżeli nie chcesz się słuchać regulaminu szkolnego.
              - To już nie „pan” ? Dobrze Victorze. Regulamin szkolny jak sam powiedziałeś, a ja nie chodzę do szkoły. Jeśli chcesz to jutro mnie jutro wieczorem już mnie tu nie będzie. – rzuciłem.
               - Nie, zostań ! – krzyknęła Joy, za co Jerome skarcił ją wzrokiem.
               - Więc dowidzenia. – zakończył Victor.
               Poszedłem do pokoju i położyłem się na łóżku, ale wtedy wparowały moje siostry.
               - Podobno pokłóciłeś się z Victorem. – stwierdziła Piper, a ja wstałem.
               - Ta trochę. Jak się czujesz, Pat ? Ten chłopak cię zranił, prawda ? – zapytałem.
               - Nie przejmuję się takimi łasicami. – powiedziała ze sztucznym uśmiechem.
               - Po szkole pójdziemy się przejść, ok ? Mam niespodziankę. – rzekłem.
               - Pewnie. – powiedziały równocześnie bliźniaczki.
               Dziewczyny poszły do szkoły, a ja udałem się do tej niespodzianki, aby ją lepiej uszykować i sprawdzić co z nią i przy okazji nie natknąć się na opiekuna.  

 Co tam u was ? Dzięki za komentarze pod poprzednim postem, bardzo mnie ucieszyły, tym bardziej, że zwykle jest tylko tyle komentarzy, o ile proszę, a teraz było ich więcej. Uwielbiam was ? Chcecie coś zmienić ? Jestem otwarta na propozycję.

Mam też pomysł na zorganizowanie konkursu, ale decyzja należy do was. Głosujcie w ankiecie.  
          

                                                                   /Rebecka

poniedziałek, 11 listopada 2013

Rozdział 24

     Rozdział 24  „Ty karaluchu !”
               *Piper*
          Przez całą noc nie spałam, tylko pisałam z Austinem. O 5:30 wstałam, ubrałam się i poszłam po cichu na dół. Siedziałam na schodach kiedy zachciało mi się do toalety. Pobiegłam na górę, ale mam nadzieję, że zdążę się pożegnać.

           *Fabian*
           Gdy Austin wychodził z pokoju, obudził mnie, więc chciałem pożegnać się z nim. Podniosłem się i ruszyłem za nim. Jednak ktoś już z nim stał. Rozpoznałem dziewczynę. Moją dziewczynę. Stali tam przytuleni, a ja nie mogłem uwierzyć. Słyszałem głos mojego „przyjaciela” :
            - Udusisz mnie !
            - Przepraszam. Będziesz pisał SMS-y, nie ? – zapytała Nina.
            - Nie można mieć komórki. Masz, przechowaj ją. Spisałem sobie na kartkę numer twój, Piper i Eddiego. Skontaktuję się i powiem kiedy można mnie odwiedzić, ok ?
             - Dobra. Czekaj, ktoś idzie.
             Dziewczyna wbiegła do kuchni, a za góry zbiegła Piper i pocałował Austina. Zrobiło mi się jej szkoda, bo chłopak flirtuje na dwa fronty. Jednak widocznie Nina ma to gdzieś, a ja nie chciałem na to patrzeć. Wróciłem do pokoju, ubrałem się, poszedłem do salonu. Analizowałem te sytuację raz po razie. Może oni się tylko żegnali ? Nawet jeżeli, to czemu Nina uciekła, gdy usłyszała kroki ? Może myślała, że to Victor ? Przecież Austin dał jej telefon i wziął tam jej numer. Ich musi coś łączyć, tylko co ?

 *Bill*
           Te noc spędziłem w pokoju Patrici, Niny i Amber, na podłodze. Potem przeniosę się do Eddiego i Fabiana. Rano zaniosłem walizkę do ich pokoju, a potem poszedłem na śniadanie. Zeszli się już wszyscy. Patricia usiadła dziś obok K.T., co było dziwne, bo odniosłem wrażenie, że się nie lubią. Co więcej zaczęły rozmawiać uśmiechnięte.
             Nagle Blondi uśmiechnęła się i powiedziała :
             - A właśnie, jak tam między tobą i Eddiem, Patricio ?
             - Więc to ty ją całowałeś ? – spytałem.
             - Tak. – rzekł Eddie, patrząc w talerz.
             Alfie i Jerome zaśmiali się i zwrócili do chłopaka :
             - Pamiętaj, że gdyby nie my, nie doszło by do tego, nie ?
             - Czemu ? – zapytał Patricia.
             - Ale trzeba mu przyznać, Alfie, że jest dobry. – zadrwił Jerome.
             - W czym dobry ? – odezwała się Pat.
             - Założył się z nami, że z nim zatańczysz. Niestety wygrał. – powiedział Alfie.
             - To dlatego dałeś ten popis na scenie ? Z tym „Rolling in the deep” ? – zapytała Joy.
             - Dokładnie. – odparł Jerome.
             - Ty karaluchu ! – rzuciła wściekła Patty.

                          *Eddie*
             No to mam problem !!!


Tak więc moje wypociny. Poproszę o 6 komów ok. ? Podoba się, czy może coś byście zmienili ? Piszcie !