wtorek, 29 kwietnia 2014

Rozdział 3 (43)

Rozdział 3 (43) „Jak można obściskiwać się z bratem?”
            *Rebecka*
          Austin, Nina, Piper i Fabian poszli do pokoju chłopców. Gdy tylko zamknęły się drzwi, zaczęło się piekło.
         - Co chcesz mi powiedzieć? - rzucił Fabs.
         - To, że Aus to nie mój chłopak. - wyjaśniła spokojnie Nina.
         - To czemu się z nim obściskiwałaś? - ryknął.
         - Jak można obściskiwać się z bratem? - spytała dziewczyna.
         Piper otworzyła szeroko oczy i spojrzała na Austina. Ten przytaknął tylko, ale wciąż milczał.
         - Bratem? - zapytał Fabs.
         - Jesteśmy rodzeństwem. Nie chciałam, by ktoś o tym wiedział. Szczerze sama nie wiem czemu. Może się wstydziłam, bo był narkomanem, a może bałam się kłopotliwych pytań. ''Czemu nie mówiłaś?'' itp. Wam powiem. Austin namówił mnie do wzięcia narkotyków. Wsiadłam potem za kierownicę. Przeszkadzał mi i niestety straciłam panowanie nad autem. Wpadłam na drzewo. W tym wypadku zginęli nasi rodzice. - dziewczyna zaczęła szlochać. Austin objął ją ramieniem. Piper stała dalej z otwartymi szeroko oczami.
         - Czyli wy jesteście rodzeństwem? I na pewno nie jesteście parą? - zapytał dla pewności Fabian.
         - Na pewno.
         - Przepraszam, Nino. Byłem głupi. Nawet nie wiem, jak mogłem pomyśleć, że byłabyś w stanie to zrobić. Jestem beznadziejny. Nie zasługuję na twoje wybaczenie. Nie zasługuję na ciebie. – powiedział Fabian, poczym spuścił głowę.
         Brązowowłosa nie odpowiedziała, tylko podbiegła do chłopaka i rzuciła się na niego. Odetchnął z ulgą. Austin uśmiechnął się, a potem podszedł do wciąż milczącej Piper.
         - Czyli, że Nina to Twoja siostra?
         - Tak. Nie jesteś na mnie zła, prawda? - zapytał niepewnie.
         - Hymm, no nie wiem. - zastanowiła się przez chwilę dziewczyna.
         - Nie każ mi błagać, bo... - zaczął, ale skutecznie przerwała mu pocałunkiem dziewczyna.
                            ***
           Wieść o tym, że Fabina znowu jest razem rozeszła się z prędkością światła. Amber ucieszona z takiego obrotu sprawy, zaczęła działać.
               *Amber*
           Skoro Nina i Fabian są znowu razem, to chyba Sibuna może znowu działać. Wysyłam do wszystkich SMSa :
                                    ''Strych - 23:00. Sibuna.''
           SIBUNA!!!
                              ***
                *Rebecka*
            Fabian i Alfie właśnie szli schodami na górę, na zebranie Sibuny. Jednak trudno będzie im się przecisnąć, ponieważ w gabinecie Victora, oprócz opiekuna był też dyrektor Sweet i panna Cossie.
           - Podsumowując. Podczas przeszukania, które miało miejsce miesiąc temu, nie znalazłeś skrzynki i do tej pory nie zrobiłeś nic by ją zdobyć. Kto ją ma, jeżeli nikt z uczniów? - spytała Sylvia.
          - Mówiłem już, że to na pewno oni! Przy okazji mogli ją otworzyć. - rzekł Victor.        
             - Skąd mieliby klucz? - zapytała kobieta.
          - Nie wiem. Przy okazji podsłuchem rozmowę Martin i Rattera. - odezwał się Eric.
          - O czym rozmawiali?
          - Cytuję: ''Znowu mnie dusiła. Musimy znaleźć tę ścianę, inaczej ta zjawa mnie zabije!'' - odpowiedział dyrektor.
          - Co?! Nie raczyłeś wcześniej mnie o tym poinformować? - ryknął Rodenmar.
          - Przecież informuję! - wrzasnął Sweet.
          - Co za zjawa? - spytała panna Cossie.
          - Nie, to niemożliwe! Odesłaliśmy ją! Już jej nie ma! - mówił opiekun do siebie.                            
          - Kogo? - zapytał Eric.
          - Idźcie już. Muszę coś sprawdzić. Do zobaczenia. - pożegnał znajomych Victor.
          Chłopcy, którzy podsłuchiwali pod drzwiami, uciekli w popłochu. Wbiegli na strych i stanęli przerażeni pod drzwiami. Uchylili je spytali:
         - Można?
         - Spóźniliście się! Jesteście pół godziny później. Co was zatrzymało? - spytała Amber z wyrzutem.
         - Podsłuchaliśmy rozmowę Victora, Sweeta i Cossie. Jezu, jakie tam są jazdy. - ryknął zdyszany Alfie.
         - Cii! - syknęła Nina.
         - Dobra. Amber, nie wiem jak, ale miałaś rację. Ktoś ukradł Victorowi jakąś zamkniętą skrzynkę, a oni nie mają klucza. Myślą, że to my. I jeszcze coś. Sweet podsłuchał jak mówiłaś mi dzisiaj, że zjawa znowu Cię dusiła. Gdy Victor to usłyszał kazał im wyjść. Pomyślał pewnie, że to Senkhara. No, tyle. Jakie wieści wy macie? - spytał na koniec Fabian.
         Amber i Nina pokręciły przecząco głowami.
        - Ja wiem, kiedy możemy odczytać hieroglify. W sobotę Tom wyjeżdża na tydzień, a Bill chyba z nim. Chwila idealna. To co, przeszukujemy? - zapytała Pat.
        - Oczywiście. - odpowiedzieli jednocześnie Alfie i Nina.

No i dotarłam do końca. Jak wam się podoba ? Piszcie w komentarzach !

                                                                                               /Rebecka

sobota, 19 kwietnia 2014

Rozdział 2 (42)

       Rozdział 2 (42) „Mnie i Austina nic nie łączy!”
                *Amber*  
           Sibuna nie istniała od miesiąca. Kiedy Fabian odszedł, Nina załamała się i też to zrobiła. Bez Wybranej i mózgu Sibuny, ta nie mogła istnieć. Ja, Alfie i Patricia sami nic nie zdziałamy, tak więc naszego klubu nie ma. Wszyscy byliśmy z tego powodu niezadowoleni. Nie uwierzycie, ale przez to, że rozwiązaliśmy grupę, ja z nudów zaczęłam się trochę bardziej przykładać do nauki. Z ostatniego sprawdzianu z matematyki dostałam 3+, a z fizyki 4. Nauczyciele tak się dziwili, że myśleli iż ściągałam. Pytali mnie, ale odpowiedziałam na ich pytania dobrze. Sama nie mogę uwierzyć. Sądzę, iż Sibuna musi się zejść, ponieważ zamieniam się w Marę lub Fabiana. No właśnie, Fabian. To wszystko jego wina!
            Pozostaje jeszcze jedna sprawa. Tajemnicza zjawa, która męczyła Ninę. Martin mówi, że ta już jej nie nawiedza, lecz ja uważam, że to brednie. Dziewczyna dusi się w środku nocy, a tłumaczy się koszmarami, które nie są związane z duchem. Jasne.
           Tak więc siedzimy sobie spokojnie przy stole. Ja, Alfie, Nina, Patricia i Fabian. Patrzę na bruneta i mówię:
          - Sibuna?
          To słowo w formie pytającej zadawałam już wielokrotnie. Patricia i Alfie odpowiedzieli mi i w trójkę unieśliśmy ręce do oka. Jednak Nina tylko opuściła głowę, a Fabian powiedział:
          - Nie zaczynaj!
          Nie wiem co go ugryzło, ale nie pozwolę, aby przez jego głupotę Nina cierpiała, a ja stała się kujonicą.
          - Będę, chyba, że wyjaśnisz czemu odszedłeś! - rzuciłam.
          Chłopak wstał i ruszył na korytarz. Potem usłyszeliśmy tylko kłutnię.
                     *Rebecka*
          Brunet i na nieszczęście Austin i Piper weszli do holu w tym samym czasie. Rozpoczęła się bitwa.
         - Czy Ty naprawdę nie masz serca? - zapytał Fabian.
         - O czym mówisz? - spytał zdezorientowany blondyn.
         - Bo widzisz, dla mnie byłoby to krępujące. Bycie z dwiema dziewczynami, które mieszkają pod jednym dachem, to dziwne. - rzekł mózgowiec.
         Piper stała i patrzyła to na Fabiana, to na Austina nie rozumiejąc sytuacji.
         - Czy kiedy mnie nie było spadła Ci na głowę cegła? - zapytał rozbawiony chłopak. - O co chodzi, bo jestem zmęczony?
         - O to, że przez Ciebie rozpadł się mój związek z Niną! - krzyknął rozwścieczony Fabs.
         Jerome i Joy stali na schodach, przyglądając się wszystkiemu od początku, a była Sibuna wbiegła do holu, gdy tylko usłyszała krzyk Fabiana. Mara i Mick także przyglądali się całej sytuacji, a metr od mózgowca stanął Eddie.
        - Niby czemu? Co ja zrobiłem, skoro mnie nie było? - zapytał wkurzony Aus.
        - Byłeś z Niną, oto co zrobiłeś! - wydarł się Fabian.
         - Że co? - zapytały jednocześnie Piper i Nina.
          - Jasne i razem biegaliśmy na różowych jednorożcach. - zakpił blondyn.
          Fabs już miał się rzucić na chłopaka, jednak Alfie i Eddie skutecznie go przytrzymali.
         - Przestań kłamać! Wiem co widziałem! - ryknął Fabian wciąż trzymany przez kolegów.
          Wyrywającego się chłopaka nie dało się powstrzymać. Interwencja Niny była więc bardzo potrzebna. Stanęła więc pomiędzy blondynem a brunetem twarzą do drugiego i krzyknęła:
        - Mnie i Austina nic nie łączy!
        Fabs uspokoił się na tyle, by można było go puścić.
        - Czy może mi ktoś powiedzieć prawdę? – poprosiła Piper.
        - Fabian, między mną a Aus’em nic nie ma. - powtórzyła Nina.
        - Jasne.
         - Chcesz prawdy? Serdecznie zapraszam! Tylko nie przy wszystkich, błagam Cię. - ryknęła brązowowłosa. - Ty i Piper też chodźcie. Powinna znać fakty. - zwróciła się do brata. Reszta Anubisowiczów wróciła do swoich zajęć, wciąż rozmawiając o zachowaniu Fabiana.
         - Musi być załamany. Inaczej by się tak nie zachowywał. Myślicie, że to o Austinie i Ninie to prawda? - pytała Joy Jeroma, Marę, Micka, Alfiego, Patricie i Amber.
        - Nie. Podejrzewałabym każdego, ale nie ją. To musi być nieporozumienie. - stwierdziła Mara
         - Tak, też w to nie wierzę. - powiedział Alfie.

No i drugi rozdział sezonu drugiego! Jak się podoba? Wyrażajcie opinie w komentarzach !

Mam prośbę. Zadawajcie
 PYTANIA POSTACIĄ !
Od pół roku nie było tam żadnego pytania. Mogę usunąć tę stronę, jeśli jej nie chcecie!

                                                                                           /Rebecka

niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 1 (41)

Rozdział 1(41) „Nie będziesz już brał?”
*Rebecka* 

                        Miesiąc później
            Stał przed domem Anubisa. Drobny, ale wysoki młodzieniec, o blond włosach z raczej małą walizką. Niby ten sam, ale inny. Właśnie wraca z odwyku. Wypuścili go dwa tygodnie wcześniej, za to, że miał naprawdę dobre wyniki i sprawowanie. Pomyślał, że zrobi z tego niespodziankę i nie powie nikomu oprócz swojej siostry - Niny Martin.
            - Austin Moon wita Dom Anubisa! - krzyknął uradowany chłopak łapiąc za walizkę i idąc do przodu.
            Po dokładnie trzynastu krokach wyciągną rękę i chwycił złotą klamkę. Otwierane drzwi skrzypnęły, a Austin przeszedł cicho przez te i kolejne wrota.
            Spojrzał szczęśliwie na stare schody, sarkofag, szafki, lustro i uśmiechnął się najszczerzej, jak potrafił.
            - Tęskniłem. - szepnął.
            Pomyślał jednak, że za bardzo się rozczula, więc postawił walizkę obok wielkich, drewnianych schodów i spojrzał na zegar. Była 19, więc Anubisowicze pewnie jedli kolację. Wszedł do jadalni jak gdyby nigdy nic i krzyknął od progu:
            - Ślicznie pachnie Trudy, co jemy?
            Kobieta stanęła jak wryta. Jerome upuścił widelec, Alfie łyżkę, a Amber tusz do rzęs. Eddie, Joy, Patricia i Piper mieli szeroko otwarte oczy, a Fabian wściekle jadł dalej.
            - Co, zobaczyliście ducha? - spytał blondyn.
            - Austin! - krzyknęła Piper i rzuciła się na niego.
            Reszta mieszkańców Domu Anubisa także wstała i przywitała chłopaka. Oprócz jednej osoby, która wybiegła, ku zdziwieniu reszty. Brunet podbiegł do drzwi, chwycił kurtkę i wybiegł.
            Willow Jenks, rudowłosa, niska dziewczyna przywitała nowoprzybyłego, a potem pobiegła za Fabianem.
            Na dworze panowała istna wichura. Liście tańczyły na wietrze w zawrotnym tempie, jednak brunetowi nie przeszkadzało w tym momencie nic.
            - Zaczekaj! - usłyszał za plecami.
            Dziewczyna biegła za Fabianem, choć było jej zimno.
            - Co się stało? - zapytała, gdy złapała oddech.
            - Nic. - usłyszała wściekły głos.
            - Dla mnie nie musisz być niemiły. - powiedziała spokojnie.
            - Racja, przepraszam. - odpowiedział już spokojniej.
            Stali tak chwilę, a potem rudowłosa ponowiła pytanie:
            - Co się stało?
            - Myślę, że nie chcesz się w to mieszać. - usłyszała odpowiedź.
            - Chcę, Fabian. Przyszłam do Domu Anubisa, by przeżyć przygodę i zabawić się. Nie, żeby kłótnie i spory. - powiedziała stanowczym tonem.
            - To nie moja wina, że dziewczyna mnie zdradzała, potem udawała, że nie wie o co chodzi, a na końcu udaje, że cierpi! - krzyknął.
            - Mówisz o Ninie?
            - Tak. - odpowiedział.
            - Rozmawiałeś nią? Wyjaśniła Ci to? Czy oprócz ''zrywam'' nie zapytałeś o nic? - zapytała Willow.
            - Nie muszę słuchać, co ma mi do powiedzenia! Wiem co widziałem! I nie muszę słuchać też rad w tej sprawie. - zakończył Fabian po czym ominął dziewczynę i ruszył przed siebie.
            - Gdybyś tylko wiedział tyle co ja... - szepnęła Willow, lecz brunet już jej nie słyszał.
                                                           *** 
            W tym samym czasie reszta Anubisowiczów jadła kolację. Piper była bardzo szczęśliwa. Chciała porozmawiać z chłopakiem, ale ciągle ktoś zadawał mu jakieś pytania:
            - Jak Ci tam było?
            - Mieli dobre jedzenie? - Alfie w końcu musiał to wiedzieć.
            - Lepiej Ci już?
            - Nie będziesz już brał? - z tym pytaniem wystrzeliła jak z procy Joy.
            Austin opuścił głowę i powiedział:
            - Nie będę.
            Zapadła grobowa cisza. Nikt nie śmiał się odezwać.
            Trwało to do czasu, kiedy weszła Willow. Wtedy K.T. odezwała się:
            - Wiesz?
            Willow kiwnęła głową, a potem zaczęła po cichu omawiać szczegółowo spotkanie z Fabianem.
            Nikt jednak nie mógł tego usłyszeć. Po chwili obie wstały i podziękowały Trudy za pyszną kolację. Piper dała znak Austinowi i oni także odeszli od stołu. Wstali także Jerome i Joy, między którymi ostatnio układało się idealnie. Może brało się to z tego, że Bill Kaulitz, czyli brat Patrici i Piper Williamson wyjechał (raczej przeprowadził się kilka domów dalej, choć nikt o tym nie wie, oprócz Pat, Piper i Caroline). Mick i Mara także poszli odnieść już talerze.
            - Dziękuję, Trudy. - powiedzieli jednocześnie Patricia i Eddie, po czym diablica obrzuciła go morderczym spojrzeniem.
            Między tą dwójką dalej trwał spór. Eddie swoim oszustwem wybudował między nim a gotką solidny mur, który ciężko zburzyć.
            Przy stole zostali już tylko członkowie Sibuny, której już nie było.


Tak więc zaczęłam drugi sezon. Mam nadzieję, że wam się podoba. Akcja się jeszcze rozkręci, rozdziała będą dłuższe ,więc będzie lepszy niż pierwszy.
Podoba się ?
Do przeczytania J

                                      /Rebecka

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 40 (ostatni)

Rozdział 40 „Przysięgam, że gdy tylko go spotkam, zabiję go!
*Amber* 

            Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszałam. Najpierw odchodzi z Sibuny, a teraz to? Nina i Fabian byli idealną parą. Zawsze byli zakochani w sobie i pomimo przeciwności losu znajdywali siebie. Co mu się do cholery stało???
            - Trudy, gdzie macie herbatę? - zawołała z kuchni Caroline.
            Kobieta wyszła, a ja zostałam z Niną. Przysięgam, że gdy tylko go spotkam, zabiję go!

*Fabian* 
            Może powinienem był to zrobić delikatniej? Tyle, że ona mnie zdradzała i oszukiwała, a to raczej nie było delikatne. Przysięgam, że gdy tylko go spotkam, zabiję go!

*Caroline* 
            Jak on mógł tak okropnie potraktować Ninę? W wakacje opowiadała mi o nim same wspaniałe rzeczy, a tu przyjeżdżam i zastaję to! Przysięgam, że gdy tylko go spotkam, zabiję go!

*Patricia* 
            Myślałam o ścianie hieroglifów. Bill pewnie właśnie wnosi walizki do pokoju. Czy aby na pewno niepomalował ścian? Po czasie może mu się znudzić ten wzór i przemaluje ściany na zupełnie inny kolor, a wtedy stracimy Ninę. Trzeba jak najszybciej odczytać te pierdoły, tylko trudno będzie to zrobić bez mózgu Sibuny, Fabiana. Co mu przyszło do głowy? Przez dwa lata nienarzekał, aż tu nagle mu się zebrało?
            Właśnie weszłam do salonu. Zobaczyła płaczącą Ninę i pocieszające ją Amber, Caroline oraz Trudy.
            - Co się dzieje? Czemu płaczesz? - spytałam.
            Nie udzieliła mi odpowiedzi, tylko głośniej zaszlochała.
            - Fabian z nią zerwał. - wyszeptała Trudy, tak aby Nina niedosłyszała.
            - Czemu? - zastanowiłam się.
            Trudy pokręciła głową i uniosła ramiona mówiąc ''nie wiem''.
            Chyba mu odbiło! Najpierw Sibuna, a teraz Nina?
            Przysięgam, że gdy tylko go spotkam, zabiję go!

 Koniec Części Pierwszej!
Tak więc sezon pierwszy się skończył. Nie planuję jakiejś dłuższej przerwy, więc rozdział pojawi się już w weekend. Postanowiłam dodawać rozdziały raz w tygodniu, mam nadzieję, że będziecie czekać cierpliwie. Podoba się ?
Do przeczytania J

                                                     /Rebecka