Wygrany :)

Konkurs wygrał GAD ! Na dodatek pozwolił mi opublikować to piękne opowiadanie.  
Oto ono :

Cierpię odkąd Mick wyjechał chociaż minęły tylko 2 dni szczęście że był to tylko weekend , nie jem, nie rozmawiam i nie wychodzę z domu, ale teraz muszę wyjść i rozmawiać z ludźmi dziś już poniedziałek idę do szkoły…
Myślałam sobie tak, póki nie oberwałam poduszką od Joy.
-Wstawaj !!!! Zaraz śniadanie !!!- wrzeszczał brunetka 
-Yhm… - mruknęłam nie zadowolona – Zaraz wstanę …
Zanim zdążyłam obrócić się w drugą stronę, zostałam brutalnie zwalona na podłogę.
-Ooo… Wstałaś Maro, właśnie miałam cię budzić.- kpiła brunetka – To pa.
Wstałam, wzięłam mundurek i poszłam do łazienki. Spojrzałam w lustro. Byłam blada, moje usta były sine, miałam wory pod oczami. 
Jednym słowem wyglądałam fatalnie.
Nienawidziłam tych wszystkich kosmetyków ale musiałam je użyć.
Wzięłam puder.
Nałożyłam go na twarz zakrył wory pod oczami i bladą cerę.
Zostały usta .
Wzięłam błyszczyk.
Zamalowałam delikatnie usta. 
Wyglądałam w miarę normalnie. Tylko osoba, która mnie dobrze znała odkryła by to że inaczej wyglądam. Ubrałam się i zeszłam na śniadanie. 
Pierwsze co zobaczyłam to Alfie z sałatą na głowie , co było bardziej ciekawe Jerome polewał mu ją keczupem. Przy krześle Alfiego klękała Willow z domu Izydy i mówiła jakieś tajemne słowa. Usiadłam na krześle. Zobaczyłam złego Fabiana i Joy która próbowała zwrócić na siebie uwagę chłopaka. Krzesło dalej siedziała Nina z nieznanym mi blondynem, w którego Patricia chciała wycelować z łyżki majonezem.
Po pewnym czasie Jerome zaczął mi się przyglądać. 
Właśnie Jerome , podziwiam go , on uczucia miłości nie zasmakował a mimo to był szczęśliwy. Miłość to takie piękne uczucie… A ja przez nią cierpię?! Dodało mi to trochę otuchy. Wzrok chłopaka zaczął mnie przewiercać na wylot.
Czułam się trochę skrępowana więc poszłam po torbę i wyszłam. Zaczęłam grać idąc do szkoły w gry na telefonie.
No grałam bynajmniej tyle póki Jerome nie doszedł do mnie.
-Hej Maro! Źle się czujesz ? Wyglądasz jakoś inaczej.- pytał blondyn
-Ymmm… Wiesz… - Niepewnie zaczęłam.
- A widziałaś tego nowego ?!- zapytał z oburzeniem- Chce podrobić moją fryzurę! Śmierdziel jeden…- chłopak zaczął coraz bardziej obrażać nowego.
-Jerome! Nie znasz go !!! Nawet nie wiesz jak ma na imię !!!-Zaczęłam prowadzić swoje morały życiowe, lecz chłopak mi przerwał.
-Akurat to Marusiu wiem. Ma na imię Eddie.- Powiedział chłopak i zrobił minę typu „głupi nie jestem”.
-Wow nie wpadła bym na to ...-ponownie jej przerwał 
-No to co ci jest.
-Jerome , nie wtykaj nosa w nie swoje sprawy , bo inaczej ci go utnę!!- Zaczęłam grozić mu na chodniku jak jakaś idiotka.
-Marusiu, popracuj nad żartami…-przerwałam mu.
-Jesteś perfidnym śmierdzielem ,wtykającym nos w nie swoje sprawy, dla ciebie liczy się tylko fryzura i odżywka !!!!
Rozgniewana i zmieszana uczuciowo, zrobiłam coś bardzo głupiego … pocałowałam go…

Mam także dla ciebie kolaż z Jarą, mam nadzieję, że się spodoba :

                                               /Rebecka

1 komentarz:

Dziękuję za komentarze ! Proszę o szczere , ale wyrażane w niewulgarny sposób opinie . Chcę baaaaardzo dużo komantarzy ... I love my readers !